Hej:) Mam dla Was kolejny rozdział,i kolejną cześć postaram się jak najszybciej dodać.W opowiadaniu są nowe postacie.Ich wygląd znajdziecie w zakładce "bohaterowie cz.2" Czekam na Wasze opinie dotyczące tego rozdziału.Nie wiem jak się to stało że tyle jest wyświetleń za co bardzo dziękuję:*
Zostałam po raz kolejny nominowana do LBA za co bardzo dziękuję wiec na te pytania odpowiem już tutaj:)
1.Twoja ulubiona kreskówka?
Scooby doo <3
2.Skąd pomysł na bloga?
Myślę że to po części z powodu braku chłopców razem :(
3.Masz rodzeństwo?
Tak,dwie młodsze siostry:)
4.Jakie masz plany na przyszłość?
Chciałabym pójść na studia,a później się zobaczy co dalej:D
5.Ulubiony film?
"Randka z gwiazdą" i "Próba ogniowa"
6.Jakie plany na wakacje?
Ogólnie to wyszaleć się z przyjaciółmi:)
7.Cieszysz się z nadchodzącego roku szkolnego?
Nie:(
8.Do której klasy idziesz po wakacjach?
Do czwartej(maturalna klasa):/
9.Skąd czerpiesz inspiracje?
Troszkę z książek i filmów.
10.Ulubiona piosenka?
"Heart to Heart"-Jamesa Blunt'a
11.Ulubiony członek z Big Time Rush?
Do każdego po części mam jakiś sentyment i wiem że bez jednego to ten zespół nie byłby tym samym zespołem,ale największą sentymentalność mam do Kendalla:D
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Popołudniu kiedy pogoda dopisywała postanowiliśmy wybrać się na plaże. Spakowaliśmy mały prowiant,kocyki i ręczniki i wyruszyliśmy w pierwszą wakacyjną podróż. W czasie podróży samochodem zaczął dzwonić telefon:
-Nie odbierzesz?Może to coś ważnego.
-To sprawdź kto dzwoni.Jak to Alex,to przekaż jej że nie mogę rozmawiać i nie chcę rozmawiać.-Wzięłam telefon,a na wyświetlaczu wyświetliła się "Alex".
-Na pewno mam tak powiedzieć?
-Nie.
-Nie?
-Daj mi to.-Podałam mu telefon,a on zwyczajnie odłączył się.
-Tak też może być.-powiedziałam pod nosem
-Wyciągnij baterię.
-Ale po co?
-Proszę Cię o to,zrób to.Jeszcze nie jestem gotowy na rozmowy.Co ja miałbym powiedzieć "Spoko nic się nie stało!" Katrin,to się stało i tego nie zmienimy. Ja też potrzebuję trochę czasu,nie psujmy sobie dzisiejszego dnia,dobrze?
-Dobrze.-Reszta drogi minęła nam w ciszy, bez zbędnych pytań,stwierdziłam że tak będzie lepiej.Kiedy dojechaliśmy było bardzo gorąco i duszno. Spokojnie zabraliśmy rzeczy z samochodu i zaczęliśmy szukać idealnego miejsca na plaży. Po kilku minutach chodzenia po gorącym piasku znaleźliśmy idealne miejsce z bliskim odstępem do morza.Oboje rozłożyliśmy duży zielony kocyk i na nim rzuciliśmy wszystkie inne rzeczy.Kiedy już wygodnie usiadłam Carlos zaczął:
-Nie żeby coś,ale masz zamiar być na plaży w normalnym stroju?-zapytał zdziwiony
-Ostatecznie mam strój.-powiedziałam cwano
-To lepiej,ściągaj ciuszki bo nie powstrzymają mnie żebym Cię do wody wrzucił.
-Ale,my na to chyba jesteśmy za duzi.
-Na to nigdy!-Oboje zaczęliśmy się śmiać .Po chwili Carlos zrzucił z siebie koszulkę i spodenki.I stanął w samym stroju kąpielowym.I stanął przede mną z wyrzeźbioną klatą odruchowo zaczęłam się śmiać
-Z czego tak się śmiejesz?
-Z Ciebie.
-Osz Ty! Lepiej ściągaj te ubrania.
-Spadaj!
-Oj nie złość się.Lepiej posmaruj mnie olejkiem do opalania.
-A sam nie dasz rady?
-Ej!
-No dobra,to kładź się.
-Mmm.
-No połóż się
-No okey.-gdy skończyłam zapytał się:
-A Ciebie posmarować?
-Nie dam radę sama,dziękuję.
-No okey jak chcesz.To ja idę się ochłodzić do wody,i za chwilę wrócę do Ciebie.
-Ok.-I zniknął gdzieś w wodzie.Ja w tym czasie zdjęłam ubrania i posmarowałam resztę ciała.Przez jakiś czas sama opalałam się,po jakimś czasie przyszedł Carlos wycierając swoje mokre ręce o moje plecy
-Carlos!-wrzasnęłam
-Przyzwyczajaj się zaraz wejdziesz tam cała.
-Nigdzie nie wejdę.-powiedziałam oburzona
-To się jeszcze okaże.-powiedział cwano
-Wiesz co ja teraz idę sama do wody.A Ty pilnuj naszych rzeczy.
-Chyba Ciebie powinienem pilnować.
-Czemu?
-Wiesz tylu tu gorących chłopaków,że wiesz...
-Nie nie wiem, i wolę nie wiedzieć co masz na myśli .-Odwróciłam i szłam przy brzegu szukając muszelek. Z daleka zobaczyłam znajome twarze. Byli to przyjaciele Carlosa,James i Kendall.Na ich ramionach siedziały dwie szczupłe dziewczyny.W tym momencie poczułam jak Carlos bierze mnie do góry.
-Miałaś,wejść do wody.
-Co Ty kombinujesz?!
-Jaa?Nic.-odrzekł niewinnie
-A możesz mnie puścić?
-Na razie to nie bardzo.
-Bo?
-Bo musisz wejść do wody,a ja Ci w tym pomogę,
-No chyba zwariowałeś ja dalej nigdzie nie idę.-powiedziałam zdenerwowana
-Bo idziemy.
-Nie!Carlos! Nie rób mi tego! Ja nie umiem pływać!Proszę Cię! Wracajmy już!No,zostaw mnie tu! -Ale zatrzymał się dopiero tam gdzie mu woda sięgała do ramion.
-Już nie krzyczysz?
-Wracamy?
-Teraz do wody.-i wrzucił mnie bez zająknięcia do wody.Czułam jak cała idę pod wodę nie mając jak odbić się od dna.Po chwili Carlos zanurkował i pomógł mi wyjść na powierzchnię.
-Nic Ci nie jest?-zapytał zmartwiony
-Zwariowałeś?! Prawie bym się utopiła.!
-Nie pozwoliłbym Ci na to.
-Głupek z Ciebie.-Zaczęliśmy się chlapać z całej siły przy tym przezywając się wzajemnie.
-Jesteś najwredniejszym chłopakiem jakiego znam.-odparłam surowo
-Może jestem wrednym,ale dla nielicznych.I do tego baaardzo głodnym człowiekiem.
-No to idziemy jeść.
-Dobra.to Ścigamy się,ten kto przegra robi kanapki.
-Haha.-I ruszyliśmy w stronę naszego kocyka.Nie bylibyśmy sobą gdybyśmy się nawzajem nie przepychali.Równocześnie na mecie krzyknęliśmy "Pierwsza(y)!"
-Haha,dobra to remis.-oznajmiłam
-Dogrywka?
-Nie,robimy już wspólnie posiłek.
-Do dobra.-powiedział ze smutniejszym tonem,posłałam mu uśmiech miedzy czasie wyciągnęłam chleb,ser i warzywa
-To ja nam naleję coś do picia,wolisz wodę czy mrożoną herbatę?
-Hmm może herbata?
-Też myślę że to dobry pomysł
-No to jak już się tak pytamy to wolisz kanapkę z pomidorem czy z ogórkiem?
-A mogę poprosić z tym i tym?
-Pewnie że tak.To nałóż już ser,a ja obiorę nam warzywa,
-Ok.-Razem w krótkim czasie przygotowaliśmy stos kanapek.Byliśmy tak głodni że od razu zaczęliśmy jeść.Carlos mógłby zostać mistrzem w jedzeniu na czas,jadł jedną za drugą bez żadnej przerwy.Kiedy ja zjadłam 3,on zdążył zjeść wszystkie pozostałe.
-Najadłeś się?-zapytałam z uśmieszkiem na twarzy
-No w sumie,to nie bardzo.Może mamy coś jeszcze?
-Haha tak mamy chipsy paprykowe.Chcesz?
-Hmm,a Ty głodna jesteś?
-W sumie mogę coś zjeść.
-No dobra.To otwieram.-Carlos był tak zajęty gadaniem do chipsów że nawet nie zauważył kiedy zaczęłam go nagrywać:
"Kochany, chipsie wiem że tego nie lubisz,ale muszę Cię zjeść.Chociaż jesteś niezdrowy.Mam nadzieję że mi wybaczysz.Zjem cię szybko i bezboleśnie że nawet nie poczujesz bólu."-staranie zaczął go przeżuwać.Kidy zobaczył że mam telefon w dłoni postanowił z paczką chipsów pozować.
-Mogę wrzucić,twoje wygłupy?
-Pewnie,raz się żyję.-Wrzuciłam to zanim dałam mu to obejrzeć.
-Ej,mogłaś powiedzieć żebym tak nie przeżuwał.
-Haha przynajmniej śmiesznie jest.-Kiedy skończyliśmy już oglądać na plaży już nikogo nie było,oprócz grupki wodzie.
-Gdzie ich wywiało?
-Spójrz w górę.-Na niebie wisiała ciemna burzowa chmura.
-Może nie będzie padało.-Jak tak powiedziałam zburzył się silny wiatr.
-Ubierajmy się i chodźmy do samochodu.-Kiedy już rozpadało się na dobre my już byliśmy w samochodzie,który z każdym podmuchem wiatru kiwał się na boki.
-Bezpieczniej będzie jak to burze zaczekamy w samochodzie.-oznajmił Carlos
W boczne okno kuzyna zaczął ktoś pukać,nie było widać twarzy bo włosy całą zasłoniły.Oboje z przerażenia aż podskoczyliśmy.Człowiek dawał mu znać,aby Carlos otworzył boczne drzwi,bez zastawienia otworzył drzwi,a do samochodu weszli James i Kendall oraz ich towarzyszki Victoria i Patrycja.Po minucie cała czwórka śmiała się na tylnym siedzeniu.
-A wy co tacy poważni?-zaczął James
-Bo my nie mamy tylu procentów co wy.-powiedział Carlos
-Jak chcesz,to mamy jeszcze trochę możemy Ci dać.-oznajmił Kendall
-Kierowcy się nie pyta o takie rzeczy.
-A Ty Katrin chcesz?
-Nie ja nie piję.
-Świętoszka.-skomentowała jedna z dziewczyn.W samochodzie zapanowała niezręczna cisza.
-A jakie macie plany?-zapytał Carlos
-No nie wiem chyba pojedziemy do mnie i zrobimy małą imprezkę.A Wy?-powiedział James
-My to na razie nie mamy planów.
-Hmm to zapraszamy na wspólną zabawę,zadzwonimy po Logana i będziemy się bawić
-No nie wiem,Katrin?-patrzył na mnie tak jakbym miała się zgodzić,wiec kiwnęłam mu głową że się zgadzam
-No to super,już piszę do Logana żeby zrobił zakupy i wpadał do mnie.-powiedział zadowolony James.Kiedy dotarliśmy James pokierował nas na taras.Carlos zajął się muzyką,Kendall rozmawiał z dziewczynami,wiec ja postanowiłam usiąść i popatrzyłam w niebo.Zza rogu usłyszałam:
-Pss,Katrin możesz mi pomóc?-powiedział skrępowany James
-Jasne,a co mam robić?
-Chodź.-Zaprowadził mnie do przedpokoju gdzie stał Logan razem z Alex.
-Hej.-powiedziałam
-Cześć,Katrin.-powiedziała przygnębiona Alex
-A co tutaj mam zrobić?-odwróciłam się w kierunku James
-Tak w sumie...-wypowiedź przerwała mu Alex
-Ja chciałam z Tobą porozmawiać na osobności.
-Ze mną?
-Proszę Cie to dla mnie ważne.
-No dobrze.
-James gdzie możemy spokojnie porozmawiać?-zapytała się Alex
-Na górę możecie pójść,tam nikt nie będzie Wam przeszkadzał.
-Dzięki. Chodź Katrin.-Kiedy znalazłyśmy kont do rozmowy Alex zaczęła:
-Domyślam się że Carlos Ci powiedział co się wydarzyło.
-No powiedział.
-Tylko to nie jest do końca prawdą,
-Jak to?
-Bo on myśli że go zdradziłam,ale nawet się nie pocałowaliśmy.
-Dla tego że Carlos wszedł?-zaśmiała się
-Nie bo to była sesja fotograficzna,gdy wszedł ja wyszłam z łazienki w szlafroku,a on leżał w łóżku,ale to nieistotne.Oboje mieliśmy na sobie bieliznę.
-To czemu nie uprzedziłaś go o tej sesji?
-Bo wiem jakie ma na ten temat zdanie,strasznie by się zdenerwował.Muszę mu powiedzieć prawdę,bo mam jeszcze nadzieję że uratujemy nasz związek.I tu mam do Ciebie prośbę czy nie mogłabyś go przekonać żeby ze mną porozmawiał.
-Powinien znać prawdę,ale będzie ciężko.Poczekasz tu to ja po niego pójdę?
- Pewnie. Dziękuję. -Uśmiechnęłam się i wyszłam na dół do reszty,tam zobaczyłam Carlosa szalejącego z Patrycją.Postanowiłam go odciągnąć o tej dziewczyny.
-Carlos.Mogę Cię na chwilkę porwać?
-Jasne.Chociaż gdzie tyle byłaś?
-Zaraz się wszystkiego dowiesz.Musisz mi coś obiecać musisz z kimś porozmawiać,ta osoba czeka na Ciebie na górze. Musisz jej wysłuchać.
-Katrin,o co tutaj chodzi.
-Idź prosto na górę.-Wszedł a ja chwilę postałam czy nie słychać żadnych krzyków.Po kilku minutach wydawało się że jest spokojnie wiec poszłam do ogrodu. Zaniepokoił mnie wzrok dziewczyn które patrzyły się na mnie jak na wroga,ale postanowiłam to zignorować.
-To co może za gramy w butelkę?-rzuciła Victoria
-Ty też grasz.-zwróciła się do mnie Patrycja
-Nie przejmuj się nimi,jak się lepiej poznacie to będą całkiem inne.-zapewnił mnie Logan
-Znasz zasady?-zapytała się Victoria
-Tak,znam.
-No to zaczynam.-powiedział Kendall,a butelka wypadła na Patrycję:
Prawda czy wyzwanie?-zapytał blondyn
-Wyzwanie.
-Poliż stopę osobie na przeciwko.Czyli Jamesowi.
-Mam nadzieję że brałeś dzisiaj prysznic.Dawaj tą stopę chcę mieć to już za sobą.-Kiedy lizała mu stopę reszta śmiała się z obrzydzenia. Wzięła butelkę i zakręciła ją i pech chciał że wypadło na mnie.
Katrin,prawda czy wyzwanie?-zapytała zadowolona
-Wyzwanie.
-Zatańcz makarenę na stolę.
-A z muzyką czy bez?
-To my Ci będziemy śpiewać.Wskakuj.-powiedział James.a ja wskoczyłam i zrobiłam to co do mnie należało.I zakręciłam butelką wyszło na Kendalla
-Prawda czy wyzwanie?
-To ja będę wyjątkowy i poproszę prawdę.-przez chwilę myślałam cała grupka chciała mi pomóc,ale miałam moje pytanie wydało się najlepsze: Jeśli miałbyś wybrać jedną osobę z naszego grona,aby spełnić noc razem kto by to był?
-Hmm wybieram Logana.
-Mnie?Czemu mnie?-zapytał się Logan reszta tylko się śmiała
-Koniec pytań.Teraz ja zadaję i zakręcił i wypadło na mnie.
Ooo to niespodzianka prawda czy wyzwanie?
-Prawda.
-Pytanie brzmi:jak wyobrażasz sobie swój pierwszy raz?Jeżeli go nie było.
-Ej.nie było,ale-pisnęłam,zakłopotana
-No to mów.-powiedział ciekawy Logan
-Eee to na pewno z osobą którą kocham,będzie dużo świeczek,może jakiś szampan.Dobra koniec.Kiedy miałam zakręcić wyszedł Carlos razem z Alex
-Dużo mnie ominęło?
-Gracie z nami w butelkę?-zapytała Patrycja.
-Wiecie ja bym się napił.-powiedział Carlos
-To wszyscy idziemy pić,a później tańce.-oznajmił gospodarz domu
-Może piwo?-zapytał mnie się Logan
-To daj łyczka.
-I jak smakuję?
-Nie za bardzo,ale chyba też muszę się odstresować.
-A Ty po czym?
-Boję się Carlosa.
-Czemu?
-No bo wiesz..
-Spójrz,chyba dzięki tobie się pogodzili.-poinformował mnie Logan
-oo jak słodko razem wyglądają jak tańczą.
-Ja zaraz wracam polecę do łazienki
-Ok to ja tu poczekam.
-Widzę że z Loganem już piłaś.To teraz musisz ze mną.-zaczął Kendall
-A co chcesz mi zaproponować?
-Hmm piwko czy coś mocniejszego?
-To mogę piwo żeby nie mieszać.
-To proszę bardzo.
-Czemu mi się tak przyglądasz?
-Bo skłamałem?
-Kiedy?
-Jak graliśmy w butelkę.Tą osobą byłabyś Ty.
-Haha lepiej już nie pij.
-Nie wierzysz mi?
-Trudno jest wierzyć człowiekowi z którym piję się piwo.-oboje się zaśmialiśmy
-A co do mojego pytania to tak sobie wyobrażasz czy tak tylko powiedziałaś?
-No w sumie może jest w tym trochę prawdy,ale nie dodałam chyba najważniejszej rzeczy.
-Jakiej?
-Że to będzie w noc poślubną?
-Naprawdę.
-No wiem że to takie staroświeckie,ale wiesz tak już mam.
-Spoko rozumiem.To nie jest złe wręcz przeciwnie.-Wtedy doszedł do nas Logan
- O tak beze mnie pijecie.Nie ładnie.
-Haha masz to dla Ciebie.-K3 podał mu butelkę
-Carlos nas obserwuję.-powiedział Logan
-Zasłońcie mnie.-w tym momencie podszedł Carlos
-Cześć Katrin.-powiedział Carlos
-No cześć,co tam?
-Wiedzę że się dobrze bawisz.Ale nie mam nic na przeciwko tylko z umiarem.Będę miał na Ciebie oko bo im nie wolno ufać.
-No wiesz co.Takie ostre słowa przeciwko nam.-oburzył się Kendall
-Zatańczymy?-podeszła Patrycja do Kendalla
-Pewnie.-i wywiali na parkiecie razem z Jamsem i Victorią
-To co my jeszcze po jednym? -zapytał Logan
-Okej.-przy piwie zaczęliśmy się nabijać jak tańczą.Pewnym momencie oboje zasnęliśmy przy stole.
czwartek, 28 sierpnia 2014
czwartek, 7 sierpnia 2014
Rozdział 9
Hej.Przepraszam Was że tak długo mnie nie było,ale lipiec strasznie szybko mi minął nawet nie wiem kiedy:/ Mam nadzieję że za ten rozdział mnie nie zabijecie.I za wszelkie błędy przepraszam.Jak jakiś znajdziecie to śmiało piszcie,a ja to poprawię:)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Szybkim ruchem zaczęłam mijać obecnych tu ludzi,aby jak najszybciej dowiedzieć się co się tutaj dzieję.Gdy tylko zdążyłam otworzyć drzwi zalała mnie fala wody.W mieszkaniu było więcej osób niż na zewnątrz.Ale Carlosa nigdzie nie było widać,a w tym szumie nie było sensu krzyczeć więc skierowałam się na górę do siebie.Próbowałam się dzwonić,ale nie odbierał więc wzięłam się za lekcję.W chwili gdy już kończyłam przerwał mi telefon.
-Katrin gdzie jesteś?!-krzyknął mi prosto do słuchawki
-U Ciebie na górze.
-Zaraz będę .-I się rozłączył,chwilę potem znalazł się w moim pokoju
-Katrin,jestem załamany cały parter jest do remontu.
-Ale co się takiego tutaj stało?
-Rura pękła i stąd ta powódź.Tyle tylko się dowiedziałem.
-Tak mi przykro.Mogę coś dla Ciebie zrobić?
-Bardzo miło z twojej trony,ale my tu nie wiele możemy zrobić.(po chwili milczenia znowu zaczął z smutniejszym tonem)I mam złą wiadomość.Musisz na czas remontu wrócić do swojego domu przynajmniej na czas szkolny.Mam nadzieję że się nie gniewasz?
-Pewnie że nie.To ja zacznę się już pakować.-jakoś smutno mi się zrobiło że muszę go tu samego zostawić
-Dobrze.Jak będziesz gotowa to zejdź na dół to Cię odwiozę.
-Ok.-I wyszedł.A ja przerażona tym co się stało zaczęłam powoli się pakować.Po godzinie zeszłam na dół tak jak mi kazał.Na szczęście na dole było już mniej wody jednak,ale Carlosa znowu gdzieś wcięło.Kidy go zauważyłam rozmawiał z robotnikiem,chwilę postałam i przyszedł do mnie biorąc moją walizkę i ruszyliśmy.
-Carlos
-Tak?
-Jak coś to zawszę Ci pomogę,wiesz jak byś miał jakiś problem?
-Kochana jesteś,ale na razie masz szkołę musisz ładnie zdać.-pierwszy raz się uśmiechnął dzisiejszego dnia
-Oj tam szkoła,ale pamiętaj o tym,dobrze?
-Będę pamiętać.
-A gdzie teraz będziesz mieszkał?
-U Alex na czas remontu.Pamiętaj że jesteś u nas zawsze mile widziana wpadaj kiedy tylko chcesz.
-Będę pamiętać.
-To już jesteśmy nie będę wchodził bo muszę szybko pojechać do mieszkania. Do zobaczenia Katrin.
-Pa Carlos.Powodzenia przy remoncie.
Xxx
Kolejne tygodnie były ciężkie dużo nauki i poprawiania,przez cały ten czas nie miałam kontaktu z Carlosem kilka razy próbowałam się dodzwonić do niego,ale nie odbierał.Martwiłam się,ale nie chciałam się mu również narzucać.
Kilka razy przechodziłam koło mieszkania Carlosa,a tam nie było oznak remontu co było bardzo dziwne.
Zaczęło mi brakować naszych rozmów,a jakoś do Alex było mi głupio przyjść bez zapowiedzi.
Kiedy nadeszły wakacje w sobotę wieczorem moja mama sprzątała w sypialni gościnnej.Co mnie bardzo zdziwiło,gdyż tam nikogo nie było od wieków,żeby sprzątać dwie godziny,ale uznałam to jako odreagowanie stresu na wezwanie na rozprawę.Więc tak jakby nic zeszłam na dół do uprawniania mojego ulubionego sportu(czyt.oglądania telewizji).Po jakimś czasie po całym domu rozległ się dzwonek do drzwi.
-Katrin,ja otworzę!-krzyknęła mama, ja akceptując to poszłam do kuchni po chipsy i sok. Gdy wracałam do salonu ujrzałam jedną dużą walizkę,a drugą tak samą ogromną trzymał Carlos w dłoni.
-Cześć,Carlos.-powiedziałam przyjaźnie
-Hej.-powiedział ze smutnymi oczami Carlos
-Coś się stało?
-Katrin,daj Carlosowi spokój!.-krzyknęła na mnie Anna
-Okej.-wymruczałam pod nosem,bo nie wiedziałam po co ten cały krzyk
-Chodź pokaże Ci twój pokój.- I ruszyli,a ja poczułam się dziwnie bo nie wiedziałam czemu Carlos jest w tak dziwnym humorze może nie cieszy się że przez jakiś czas będzie skazany na moją obecność i jeszcze ten krzyk za to że chciałam być miła.Więc wróciłam do tego co robiłam przed przebyciem Carlosa. Widziałam jak schodził po drugą walizkę,było widać że myślami jest gdzieś indziej.Po kilku minutach wróciła mama na dół krzycząc
-Zostaw te chipsy,za 10 minut będzie kolacja.-zabrała je i weszła do kuchni.Więc poszłam za nią żeby się dowiedzieć co się tutaj dzieję i przy okazji pomóc przy kolacji.
-W czymś Ci pomóc?
-Nie dziękuję.Dam sobie radę sama.
-Okej.-Pomyślałam że jak nie to nie,ale nie wydawało mi się żebym coś się dowiedziała.Usiadłam przy stole i czekałam na kolację.Między czasie trochę odpłynęłam w myślach.Moje myśli chodził przede wszystkim przy Carlosie nie miałam bladego pojęcia co się stało i czemu już nie mieszka razem z Alex przecież się tak dobrze dogadywali .Z moich rozmyśleń wytrącił mnie talerz naleśników. Z tego wszystkiego nie zauważyłam kiedy Carlos szedł do nas na dół. Cała trójka w milczeniu zajęła się spożywaniem kolacji.Mata jak co dzień nie było na wspólnych posiłkach.W pewnym momencie zobaczyłam jak Carlos z mamą dziwnie na mnie patrzą,a później na siebie to mogło oznaczać żebym wyszła jak skończę bo chcą porozmawiać. I tak za kilka minut zrobiłam bez słów wstałam i wyszłam.Kiedy przygotowywałam się do snu zrobiło mi się jakoś przykro bo potraktowali mnie jak małą dziewczynkę,a Carlos wyglądał na złego jakbym mu coś złego zrobiłam.Rano obudził mnie czyjś szept:
-Katrin,śpisz?-zapytał Car.
-Teraz już nie.-odrzekłam trochę zła
-Możemy pogadać?
-A która jest godzina?
-Po piątej.
-Czemu nie śpisz?-zapytałam zdziwiona
-Jakoś nie mogłem spać.-powiedział z przygnębioną miną
-Coś się dzieję?Coś z mieszkaniem?-to wydawało się że to coś poważniejszego
-To nie chodzi o mieszkanie...-zamilkł
-A powiesz mi o co?
-Alex
-Co z nią?
-Zdradziła mnie.
-Co?!Jak to?!To nie możliwe.-nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam
-Też bym w tą nie uwierzył,ale przyłapałem ich.-jego ton głosu zamienił się w szept
-Carlos,tak mi przykro.
-Mi też. Cały czas mam przed oczami ich w sypialni Alex.
-Carlos,ja nie wiem co mam Ci powiedzieć.Tak mi przykro.
-A wiesz co jest najgorsze że ja myślałem to jest kobieta na całe życie że znalazłem swoją drugą połówkę.Chyba nie jestem najlepszym partnerem.Katrin powiedz szczerze czego mi brakuję?
-Ej,Carlos nie załamuj się.Jesteś wspaniałym człowiekiem niczego Ci nie brakuję.Jeszcze znajdziesz tą swoją wymarzoną.
-Katrin,ja nie mam już siły.Jestem do niczego.Sama przyznaj że naszą przyjaźń zaniedbałem.Nawet jako przyjaciel się nie sprawdzam.A Ty ze mną rozmawiasz jak niby nic,a też powinnaś być na mnie zła.
-Nie mów tak,jesteś wspaniałym przyjacielem,jak kuzynem.Miałeś dużo spraw na głowie jak każda gwiazda muzyki.-próbowałam go rozśmieszyć,ale wyglądał jakby mnie wcale nie słuchał a jego warga nawet nie drgnęła
-Jak tu tak poważnie rozmawiamy to ja sobie nikogo nie znajdę.Żadna mnie nie zechcę.
-Głuptas z Ciebie,wiesz ile jest dziewczyn które chciałyby żebyś z nimi chociaż porozmawiał.Miliony nastolatek Cię kocha.
-Mam jakiegoś pecha nic mi się nie układa.Wszystko się sypię.
-Daj sobie czasu.Nie masz pecha to po prostu zbieg okoliczności.
-A jak do końca życia zostanę sam?
-Nie zostaniesz sam masz mnie,chłopaków i wiernych fanów.
-Masz rację. Muszę stanąć na nogi,ale będziesz musiała mi pomóc.
-Z miłą chęcią.
-Nawet mam już plan na dzisiejszy wieczór.-zadowoloną miną powiedział Carlos
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
-Katrin gdzie jesteś?!-krzyknął mi prosto do słuchawki
-U Ciebie na górze.
-Zaraz będę .-I się rozłączył,chwilę potem znalazł się w moim pokoju
-Katrin,jestem załamany cały parter jest do remontu.
-Ale co się takiego tutaj stało?
-Rura pękła i stąd ta powódź.Tyle tylko się dowiedziałem.
-Tak mi przykro.Mogę coś dla Ciebie zrobić?
-Bardzo miło z twojej trony,ale my tu nie wiele możemy zrobić.(po chwili milczenia znowu zaczął z smutniejszym tonem)I mam złą wiadomość.Musisz na czas remontu wrócić do swojego domu przynajmniej na czas szkolny.Mam nadzieję że się nie gniewasz?
-Pewnie że nie.To ja zacznę się już pakować.-jakoś smutno mi się zrobiło że muszę go tu samego zostawić
-Dobrze.Jak będziesz gotowa to zejdź na dół to Cię odwiozę.
-Ok.-I wyszedł.A ja przerażona tym co się stało zaczęłam powoli się pakować.Po godzinie zeszłam na dół tak jak mi kazał.Na szczęście na dole było już mniej wody jednak,ale Carlosa znowu gdzieś wcięło.Kidy go zauważyłam rozmawiał z robotnikiem,chwilę postałam i przyszedł do mnie biorąc moją walizkę i ruszyliśmy.
-Carlos
-Tak?
-Jak coś to zawszę Ci pomogę,wiesz jak byś miał jakiś problem?
-Kochana jesteś,ale na razie masz szkołę musisz ładnie zdać.-pierwszy raz się uśmiechnął dzisiejszego dnia
-Oj tam szkoła,ale pamiętaj o tym,dobrze?
-Będę pamiętać.
-A gdzie teraz będziesz mieszkał?
-U Alex na czas remontu.Pamiętaj że jesteś u nas zawsze mile widziana wpadaj kiedy tylko chcesz.
-Będę pamiętać.
-To już jesteśmy nie będę wchodził bo muszę szybko pojechać do mieszkania. Do zobaczenia Katrin.
-Pa Carlos.Powodzenia przy remoncie.
Xxx
Kolejne tygodnie były ciężkie dużo nauki i poprawiania,przez cały ten czas nie miałam kontaktu z Carlosem kilka razy próbowałam się dodzwonić do niego,ale nie odbierał.Martwiłam się,ale nie chciałam się mu również narzucać.
Kilka razy przechodziłam koło mieszkania Carlosa,a tam nie było oznak remontu co było bardzo dziwne.
Zaczęło mi brakować naszych rozmów,a jakoś do Alex było mi głupio przyjść bez zapowiedzi.
Kiedy nadeszły wakacje w sobotę wieczorem moja mama sprzątała w sypialni gościnnej.Co mnie bardzo zdziwiło,gdyż tam nikogo nie było od wieków,żeby sprzątać dwie godziny,ale uznałam to jako odreagowanie stresu na wezwanie na rozprawę.Więc tak jakby nic zeszłam na dół do uprawniania mojego ulubionego sportu(czyt.oglądania telewizji).Po jakimś czasie po całym domu rozległ się dzwonek do drzwi.
-Katrin,ja otworzę!-krzyknęła mama, ja akceptując to poszłam do kuchni po chipsy i sok. Gdy wracałam do salonu ujrzałam jedną dużą walizkę,a drugą tak samą ogromną trzymał Carlos w dłoni.
-Cześć,Carlos.-powiedziałam przyjaźnie
-Hej.-powiedział ze smutnymi oczami Carlos
-Coś się stało?
-Katrin,daj Carlosowi spokój!.-krzyknęła na mnie Anna
-Okej.-wymruczałam pod nosem,bo nie wiedziałam po co ten cały krzyk
-Chodź pokaże Ci twój pokój.- I ruszyli,a ja poczułam się dziwnie bo nie wiedziałam czemu Carlos jest w tak dziwnym humorze może nie cieszy się że przez jakiś czas będzie skazany na moją obecność i jeszcze ten krzyk za to że chciałam być miła.Więc wróciłam do tego co robiłam przed przebyciem Carlosa. Widziałam jak schodził po drugą walizkę,było widać że myślami jest gdzieś indziej.Po kilku minutach wróciła mama na dół krzycząc
-Zostaw te chipsy,za 10 minut będzie kolacja.-zabrała je i weszła do kuchni.Więc poszłam za nią żeby się dowiedzieć co się tutaj dzieję i przy okazji pomóc przy kolacji.
-W czymś Ci pomóc?
-Nie dziękuję.Dam sobie radę sama.
-Okej.-Pomyślałam że jak nie to nie,ale nie wydawało mi się żebym coś się dowiedziała.Usiadłam przy stole i czekałam na kolację.Między czasie trochę odpłynęłam w myślach.Moje myśli chodził przede wszystkim przy Carlosie nie miałam bladego pojęcia co się stało i czemu już nie mieszka razem z Alex przecież się tak dobrze dogadywali .Z moich rozmyśleń wytrącił mnie talerz naleśników. Z tego wszystkiego nie zauważyłam kiedy Carlos szedł do nas na dół. Cała trójka w milczeniu zajęła się spożywaniem kolacji.Mata jak co dzień nie było na wspólnych posiłkach.W pewnym momencie zobaczyłam jak Carlos z mamą dziwnie na mnie patrzą,a później na siebie to mogło oznaczać żebym wyszła jak skończę bo chcą porozmawiać. I tak za kilka minut zrobiłam bez słów wstałam i wyszłam.Kiedy przygotowywałam się do snu zrobiło mi się jakoś przykro bo potraktowali mnie jak małą dziewczynkę,a Carlos wyglądał na złego jakbym mu coś złego zrobiłam.Rano obudził mnie czyjś szept:
-Katrin,śpisz?-zapytał Car.
-Teraz już nie.-odrzekłam trochę zła
-Możemy pogadać?
-A która jest godzina?
-Po piątej.
-Czemu nie śpisz?-zapytałam zdziwiona
-Jakoś nie mogłem spać.-powiedział z przygnębioną miną
-Coś się dzieję?Coś z mieszkaniem?-to wydawało się że to coś poważniejszego
-To nie chodzi o mieszkanie...-zamilkł
-A powiesz mi o co?
-Alex
-Co z nią?
-Zdradziła mnie.
-Co?!Jak to?!To nie możliwe.-nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam
-Też bym w tą nie uwierzył,ale przyłapałem ich.-jego ton głosu zamienił się w szept
-Carlos,tak mi przykro.
-Mi też. Cały czas mam przed oczami ich w sypialni Alex.
-Carlos,ja nie wiem co mam Ci powiedzieć.Tak mi przykro.
-A wiesz co jest najgorsze że ja myślałem to jest kobieta na całe życie że znalazłem swoją drugą połówkę.Chyba nie jestem najlepszym partnerem.Katrin powiedz szczerze czego mi brakuję?
-Ej,Carlos nie załamuj się.Jesteś wspaniałym człowiekiem niczego Ci nie brakuję.Jeszcze znajdziesz tą swoją wymarzoną.
-Katrin,ja nie mam już siły.Jestem do niczego.Sama przyznaj że naszą przyjaźń zaniedbałem.Nawet jako przyjaciel się nie sprawdzam.A Ty ze mną rozmawiasz jak niby nic,a też powinnaś być na mnie zła.
-Nie mów tak,jesteś wspaniałym przyjacielem,jak kuzynem.Miałeś dużo spraw na głowie jak każda gwiazda muzyki.-próbowałam go rozśmieszyć,ale wyglądał jakby mnie wcale nie słuchał a jego warga nawet nie drgnęła
-Jak tu tak poważnie rozmawiamy to ja sobie nikogo nie znajdę.Żadna mnie nie zechcę.
-Głuptas z Ciebie,wiesz ile jest dziewczyn które chciałyby żebyś z nimi chociaż porozmawiał.Miliony nastolatek Cię kocha.
-Mam jakiegoś pecha nic mi się nie układa.Wszystko się sypię.
-Daj sobie czasu.Nie masz pecha to po prostu zbieg okoliczności.
-A jak do końca życia zostanę sam?
-Nie zostaniesz sam masz mnie,chłopaków i wiernych fanów.
-Masz rację. Muszę stanąć na nogi,ale będziesz musiała mi pomóc.
-Z miłą chęcią.
-Nawet mam już plan na dzisiejszy wieczór.-zadowoloną miną powiedział Carlos
wtorek, 24 czerwca 2014
Rozdział 8
Witajcie:* Miałam nie mówić,ale trudno bardzo mi zależało żeby dzisiaj pokazał się post ponieważ dzisiaj mijają równe 2 lata odkąd jestem Rusherka <3 Mam mam nadzieję że rozdział Wam się spodoba:) Jeżeli macie jakieś pomysły to możecie o nich napisać w komentarzach :)I tak postanowiłam że kolejny rozdział dodam dopiero po 4 komentarzach,wiem że dacie radę:) I życzę Wam udanych wakacji:*
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Po drodze ustaliłyśmy że przenocujemy się w domu Alex ponieważ miałyśmy bliżej,a rano zajedziemy do domu Carlosa po torbę do szkoły.Koło 1 byłyśmy już na miejscu.Jej mieszkanie znajdowało się niedaleko centrum z okien miała widok na centrum.Ostatnimi resztkami siły weszłyśmy do sypialni.
-Mam nadzieję że nie będzie Ci przeszkadzało jak będziemy spać razem w jednym łóżku?
-Będzie mi bardzo miło.
-To się cieszę.Trzymaj koszulkę możesz w niej spać, a tam za rogiem masz łazienkę.
-To niedługo będę.-Ruszyłam w stronę łazienki była taka jak każda kobieta by chciała duża z kabina prysznicowa i wanną,a za rogiem stała toaletka.Po chwili wymieniłyśmy się ja byłam w sypialni,a Alex wskoczyła do łazienki.Jak wyszłam pochwaliłam jej mieszkanie którym dominowała biel.Przez chwilkę rozmawiałyśmy o tym co wydarzyło się na wczorajszym koncercie i zasnęłyśmy.
Następnego dnia przebudziłyśmy się po 6 i szybkim ruchem się ogarnęłyśmy i ruszyłyśmy w stronę domu Carlosa.Po drodze ustaliłyśmy że zrobimy powitalną kolację dla Carlosa.Na miejscu zostało jedyne do ustalenia co to takiego będzie.
-To Ty idź naszykuj się do szkoły,ja zrobię jakieś śniadanko i pomyślimy co dalej.Dasz radę być za 15 minut na dole?
-Może uda mi się być wcześniej.-Starałam się jak najszybciej spakować torbę do szkoły i się przebrać.Schodząc usłyszałam jak Alex z kimś rozmawia.
-Wszystko w porządku?
-A czemu się pytasz?
-Mówiłaś sama do siebie?
-Co?Hahah, nie Carlos zadzwonił i powiedział że będzie około 20 w domu.
-A ja już myślałam że sama z sobą rozmawiasz.
-Ale z Ciebie głupek.-Obie się zaczęłyśmy śmiać -To zapraszam na skąpe śniadanie.
-Czemu skąpe?
-Bo w lodówce były same jajka.I musiała być jajecznica.
-Jajka zawsze są spoko.-I kolejny atak śmiechu
-Katrin przestań!Bo mi szczęka wypadnie.
-Było tego nie mówić.Po kilku minutach się uspokoiłyśmy i zabrałyśmy się do konsumpcji jajecznicy.
-A o której kończysz?
-O 12:35
-To w tym czasie będę na spotkaniu.To chyba nie dam rady po Ciebie przyjechać.
-Spokojnie,zawsze są autobusy.
-No dobrze,a co z naszym menu?
-Hmm może lasagne?
-O to dobry pomysł,zróbmy całą kolację w stylu włoskim.
-Będzie świetnie,ale ja się będę zbierać bo zaraz mi autobus ucieknie.
-Poczekaj ja Cię podrzucę i pójdę na zakupy.
-Naprawdę?Dziękuję.
-To chodźmy już.
W szkole cały dzień było ciężko.Najgorsza informacja dnia była taka że przez kilka dni mam zawody w siatkówkę której nienawidzę.Pod przymusem musiałam się zgodzić na udział w kółku teatralnym.Kidy zadzwonił ostatni dzwonek byłam szczęśliwa że na dzisiaj to koniec.Szybko wróciłam do domu i zabrałam się za sprzątanie.Kiedy już prawie kończyłam wróciła Alex z zakupami.
-Jejku jak tu lśni.
-Starałam się jak mogłam,ale jeszcze muszę...-I przerwała mi Alex
-Dobrze jest,nic nie trzeba,ale weźmy się teraz za gotowanie.-Weszłyśmy do kuchni,a tam cała kuchnia obstawiona zakupami.
-Trochę dużo tego,my mamy to wszystko zjeść?
-Jakby inaczej.Carlos ma duuuży żołądek.-I obie zaczęłyśmy się śmiać
-Haha trzeba uważać żeby nas nie zjadł.
Po kilku godzinach stania przy kuchni kolacja była gotowa razem z deserem wystarczyło przygotować stół którym zajęła się Alex i oczekiwać na powrót Carlosa.Nagle czuję że za mną stoi Alex i dziwnie się śmieję wiec się odkręciłam w jej stronę i tym samym momencie rzuciła mi prosto w twarz mąką .Szybko przetarłam z oczu i postanowiłam się odpłacić.Trwało to kilka minut,ale zdążyłyśmy być białe od głowy do stup przy tym cały czas się śmiejąc.Wszystko do okoła było białe a nam skończyła się mąka i wpatrywałyśmy się w się chwilę,ale Alex zaczęła mnie gonić to ja uciekłam do jadalni a tam zauważyłam więcej talerzy.
-Teraz mi nie uciekniesz?
-Czemu mnie gonisz?-grałam na zwłokę
-Bo jestem duuchem.
-Dobrze się czujesz?-Zaczęłam się obwiać że zjadła coś zepsutego.Już wyciągała ręce do mnie gdy za pleców odezwał się Carlos:
-A co się tutaj dzieję?-Reszta gości(chłopcy z zespołu) się śmiała,a my stanęłyśmy równo na baczność wyobrażając sobie całą tą sytuację zaczęłyśmy się śmiać,a nasi goście chyba z naszego wyglądu.
-Cześć.-rzuciła Alex.Reszta chłopców odpowiedzieli ledwo podtrzymując się od śmiechu
-Czemu jesteście całe białe?-zapytał ponownie Carlos
-To nasz nowy styl,a co nie podoba Ci się?-odpowiedziała z zadowoleniem Alex
-Jest naprawdę oryginalny.A Wam się podoba?-Zwrócił się z pytanie do reszty chłopców.
-Wyglądają tak słodziutko.-Zaczął James z uśmiechem na twarzy
-To my pójdziemy się ogarnąć do łazienki,a Wy spokojnie zajmijcie miejsce.-I znikłyśmy w łazience.Kidy strzepywałyśmy z siebie resztki mąki:
-Katrin,jesteś zła na mnie?
-Ja?A dlaczego miałabym być zła?
-Że Ci nie powiedziałam że będzie nas więcej na kolacji,miałam Ci powiedzieć ale mi z głowy wypadło.
-Oczywiście że nie. Przynajmniej jedzenie się nie zmarnuję.-uśmiechnęłam się przyjaźnie jak tylko potrafiłam chociaż w głębi duszy bardzo się zestresowałam jak bym mogła już dawno bym uciekła.
-To co idziemy?
-Chyba tak.
Przy stole już cała czwórka czekała.Jeszcze bardziej zbladłam gdy zobaczyłam że wolne jest miejsce koło Carlosa które zajmie z pewnością Alex i jedyne wolne miejsce było koło Jamesa i tam usiadłam.
-Hej,my nie żeby coś ale mamy jeść talerze?-Zapytał Carlos.
No tak zapomniałyśmy o najważniejszym żeby podać to nasze cudo.Wszyscy zaczęli się śmiać.
-To ja pójdę.-zgłosiła się Alex.Za chwilę wróciła z gorącą lasagna.I zaczęliśmy jej kosztować.
-Tak w sumie to jak poznałaś Logana?-Tak mnie zaskoczył Carlos tym pytaniem aż się zadławiłam odruchowa sięgnęłam po szklankę,ale po chwili się zorientowałam że nic nie nalałam.Reszta oczywiście w śmiech
-To może naleję Ci?-spytał się James,stać mnie jedynie było na kiwnięcie głową,ale nie zdążyłam się końca przełknąć,a kochany Carlos znowu przemówił:
-Aż takie pikantne zapoznanie było?-Każdy z dziwnym uśmieszkiem patrzyli na nas.
-Nawet nie wyobrażasz sobie jak.-Zaczął Logan,puszczając do mnie oczko.I opowiedział im całą historię o moście.
-To ja zacznę chodzić,chyba razem z Tobą nad ten most skoro spotykasz tam takie ładne dziewczyny.-dodał James
-Oj James, już ładniejszej jak Katrin to nie spotkasz.-Stwierdził Kendall
-Masz rację.-I zaczęli uśmiechać się w moją stronę,a mi pozostawało jedynie spuścić głowę w dół
-To widzisz co zrobiłeś.-powiedział w żartobliwy sposób Kendall do Jamesa
-Ale ja nie chciałem.-I objął mnie swoim ramieniem.Chwilę moment zaczęli rozmawiać o wspólnych wakacjach które miały nastąpić za miesiąc.Co do jednego wszyscy byli zgodni że musi to być gdzieś nad morzem.Kiedy już wszyscy byli w dobrych wybiła północ i zaczęli się zbierać do domu.Chciałam pomóc przy sprzątaniu,ale pomagał Carlos więc poszłam na górę i się położyłam.
Xxx
Następnego dnia mało co się nie spóźniłam do szkoły. Na szczęście nie miałam lekcji tyko trening i zawody.Które strasznie człowieka wymęczył,ale udało nam się wygrać.Po lekcjach jeszcze musiałam zostać na próbie.Tak cały dzień do 15 w szkole,a z przyjaciółmi nie miałam się czasu spotkać.Wycieńczona wracałam do domu na piechotę,stwierdziłam że to pomoże mi nabrać trochę kondycji.Przed domem na wjeździe stała ciężarówka jacyś ludzie wynosili pudełkach wynosili rzeczy Carlosa.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Po drodze ustaliłyśmy że przenocujemy się w domu Alex ponieważ miałyśmy bliżej,a rano zajedziemy do domu Carlosa po torbę do szkoły.Koło 1 byłyśmy już na miejscu.Jej mieszkanie znajdowało się niedaleko centrum z okien miała widok na centrum.Ostatnimi resztkami siły weszłyśmy do sypialni.
-Mam nadzieję że nie będzie Ci przeszkadzało jak będziemy spać razem w jednym łóżku?
-Będzie mi bardzo miło.
-To się cieszę.Trzymaj koszulkę możesz w niej spać, a tam za rogiem masz łazienkę.
-To niedługo będę.-Ruszyłam w stronę łazienki była taka jak każda kobieta by chciała duża z kabina prysznicowa i wanną,a za rogiem stała toaletka.Po chwili wymieniłyśmy się ja byłam w sypialni,a Alex wskoczyła do łazienki.Jak wyszłam pochwaliłam jej mieszkanie którym dominowała biel.Przez chwilkę rozmawiałyśmy o tym co wydarzyło się na wczorajszym koncercie i zasnęłyśmy.
Następnego dnia przebudziłyśmy się po 6 i szybkim ruchem się ogarnęłyśmy i ruszyłyśmy w stronę domu Carlosa.Po drodze ustaliłyśmy że zrobimy powitalną kolację dla Carlosa.Na miejscu zostało jedyne do ustalenia co to takiego będzie.
-To Ty idź naszykuj się do szkoły,ja zrobię jakieś śniadanko i pomyślimy co dalej.Dasz radę być za 15 minut na dole?
-Może uda mi się być wcześniej.-Starałam się jak najszybciej spakować torbę do szkoły i się przebrać.Schodząc usłyszałam jak Alex z kimś rozmawia.
-Wszystko w porządku?
-A czemu się pytasz?
-Mówiłaś sama do siebie?
-Co?Hahah, nie Carlos zadzwonił i powiedział że będzie około 20 w domu.
-A ja już myślałam że sama z sobą rozmawiasz.
-Ale z Ciebie głupek.-Obie się zaczęłyśmy śmiać -To zapraszam na skąpe śniadanie.
-Czemu skąpe?
-Bo w lodówce były same jajka.I musiała być jajecznica.
-Jajka zawsze są spoko.-I kolejny atak śmiechu
-Katrin przestań!Bo mi szczęka wypadnie.
-Było tego nie mówić.Po kilku minutach się uspokoiłyśmy i zabrałyśmy się do konsumpcji jajecznicy.
-A o której kończysz?
-O 12:35
-To w tym czasie będę na spotkaniu.To chyba nie dam rady po Ciebie przyjechać.
-Spokojnie,zawsze są autobusy.
-No dobrze,a co z naszym menu?
-Hmm może lasagne?
-O to dobry pomysł,zróbmy całą kolację w stylu włoskim.
-Będzie świetnie,ale ja się będę zbierać bo zaraz mi autobus ucieknie.
-Poczekaj ja Cię podrzucę i pójdę na zakupy.
-Naprawdę?Dziękuję.
-To chodźmy już.
W szkole cały dzień było ciężko.Najgorsza informacja dnia była taka że przez kilka dni mam zawody w siatkówkę której nienawidzę.Pod przymusem musiałam się zgodzić na udział w kółku teatralnym.Kidy zadzwonił ostatni dzwonek byłam szczęśliwa że na dzisiaj to koniec.Szybko wróciłam do domu i zabrałam się za sprzątanie.Kiedy już prawie kończyłam wróciła Alex z zakupami.
-Jejku jak tu lśni.
-Starałam się jak mogłam,ale jeszcze muszę...-I przerwała mi Alex
-Dobrze jest,nic nie trzeba,ale weźmy się teraz za gotowanie.-Weszłyśmy do kuchni,a tam cała kuchnia obstawiona zakupami.
-Trochę dużo tego,my mamy to wszystko zjeść?
-Jakby inaczej.Carlos ma duuuży żołądek.-I obie zaczęłyśmy się śmiać
-Haha trzeba uważać żeby nas nie zjadł.
Po kilku godzinach stania przy kuchni kolacja była gotowa razem z deserem wystarczyło przygotować stół którym zajęła się Alex i oczekiwać na powrót Carlosa.Nagle czuję że za mną stoi Alex i dziwnie się śmieję wiec się odkręciłam w jej stronę i tym samym momencie rzuciła mi prosto w twarz mąką .Szybko przetarłam z oczu i postanowiłam się odpłacić.Trwało to kilka minut,ale zdążyłyśmy być białe od głowy do stup przy tym cały czas się śmiejąc.Wszystko do okoła było białe a nam skończyła się mąka i wpatrywałyśmy się w się chwilę,ale Alex zaczęła mnie gonić to ja uciekłam do jadalni a tam zauważyłam więcej talerzy.
-Teraz mi nie uciekniesz?
-Czemu mnie gonisz?-grałam na zwłokę
-Bo jestem duuchem.
-Dobrze się czujesz?-Zaczęłam się obwiać że zjadła coś zepsutego.Już wyciągała ręce do mnie gdy za pleców odezwał się Carlos:
-A co się tutaj dzieję?-Reszta gości(chłopcy z zespołu) się śmiała,a my stanęłyśmy równo na baczność wyobrażając sobie całą tą sytuację zaczęłyśmy się śmiać,a nasi goście chyba z naszego wyglądu.
-Cześć.-rzuciła Alex.Reszta chłopców odpowiedzieli ledwo podtrzymując się od śmiechu
-Czemu jesteście całe białe?-zapytał ponownie Carlos
-To nasz nowy styl,a co nie podoba Ci się?-odpowiedziała z zadowoleniem Alex
-Jest naprawdę oryginalny.A Wam się podoba?-Zwrócił się z pytanie do reszty chłopców.
-Wyglądają tak słodziutko.-Zaczął James z uśmiechem na twarzy
-To my pójdziemy się ogarnąć do łazienki,a Wy spokojnie zajmijcie miejsce.-I znikłyśmy w łazience.Kidy strzepywałyśmy z siebie resztki mąki:
-Katrin,jesteś zła na mnie?
-Ja?A dlaczego miałabym być zła?
-Że Ci nie powiedziałam że będzie nas więcej na kolacji,miałam Ci powiedzieć ale mi z głowy wypadło.
-Oczywiście że nie. Przynajmniej jedzenie się nie zmarnuję.-uśmiechnęłam się przyjaźnie jak tylko potrafiłam chociaż w głębi duszy bardzo się zestresowałam jak bym mogła już dawno bym uciekła.
-To co idziemy?
-Chyba tak.
Przy stole już cała czwórka czekała.Jeszcze bardziej zbladłam gdy zobaczyłam że wolne jest miejsce koło Carlosa które zajmie z pewnością Alex i jedyne wolne miejsce było koło Jamesa i tam usiadłam.
-Hej,my nie żeby coś ale mamy jeść talerze?-Zapytał Carlos.
No tak zapomniałyśmy o najważniejszym żeby podać to nasze cudo.Wszyscy zaczęli się śmiać.
-To ja pójdę.-zgłosiła się Alex.Za chwilę wróciła z gorącą lasagna.I zaczęliśmy jej kosztować.
-Tak w sumie to jak poznałaś Logana?-Tak mnie zaskoczył Carlos tym pytaniem aż się zadławiłam odruchowa sięgnęłam po szklankę,ale po chwili się zorientowałam że nic nie nalałam.Reszta oczywiście w śmiech
-To może naleję Ci?-spytał się James,stać mnie jedynie było na kiwnięcie głową,ale nie zdążyłam się końca przełknąć,a kochany Carlos znowu przemówił:
-Aż takie pikantne zapoznanie było?-Każdy z dziwnym uśmieszkiem patrzyli na nas.
-Nawet nie wyobrażasz sobie jak.-Zaczął Logan,puszczając do mnie oczko.I opowiedział im całą historię o moście.
-To ja zacznę chodzić,chyba razem z Tobą nad ten most skoro spotykasz tam takie ładne dziewczyny.-dodał James
-Oj James, już ładniejszej jak Katrin to nie spotkasz.-Stwierdził Kendall
-Masz rację.-I zaczęli uśmiechać się w moją stronę,a mi pozostawało jedynie spuścić głowę w dół
-To widzisz co zrobiłeś.-powiedział w żartobliwy sposób Kendall do Jamesa
-Ale ja nie chciałem.-I objął mnie swoim ramieniem.Chwilę moment zaczęli rozmawiać o wspólnych wakacjach które miały nastąpić za miesiąc.Co do jednego wszyscy byli zgodni że musi to być gdzieś nad morzem.Kiedy już wszyscy byli w dobrych wybiła północ i zaczęli się zbierać do domu.Chciałam pomóc przy sprzątaniu,ale pomagał Carlos więc poszłam na górę i się położyłam.
Xxx
Następnego dnia mało co się nie spóźniłam do szkoły. Na szczęście nie miałam lekcji tyko trening i zawody.Które strasznie człowieka wymęczył,ale udało nam się wygrać.Po lekcjach jeszcze musiałam zostać na próbie.Tak cały dzień do 15 w szkole,a z przyjaciółmi nie miałam się czasu spotkać.Wycieńczona wracałam do domu na piechotę,stwierdziłam że to pomoże mi nabrać trochę kondycji.Przed domem na wjeździe stała ciężarówka jacyś ludzie wynosili pudełkach wynosili rzeczy Carlosa.
niedziela, 22 czerwca 2014
Liebster Blog Award
Heej! zostałam dominowana do Liebster Blog Award przez Domi Schmit za co bardzo dziękuje. W życiu bym się tego nie spodziewała:)
„Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował”.
Oto pytania:
1. Dlaczego zdecydowałaś się założyć blog?
W sumie to dlatego że każdy mi mówił że mam bujną wyobraźnie :D
2. Jaki jest Twój ulubiony film?
"Niezgodna"
3. Jaki jest Twój ulubiony zespół?
BTR <3 i Guns N' Roses <3
4. Co dodaje Ci weny?
filmy i książki:)
5. Ulubiona piosenka?
James Blunt - "Heart to Heart" <3
6. Ulubiony aktor?
Jest ich wiele,ale najbardziej to chyba Ian Somer :D
7. Ulubiony piosenkarz?
Bruno Mars
8. Ulubiona książka?
"Igrzyska Śmierci"
9. Ulubiony przedmiot w szkole?
chyba w-f i matma (haha żartowałam)
10. Ulubione danie?
lasagne
11. Ulubiony napój?
tymbark <3
Dominuję takie blogi jak :
http://btr-i-zycie-staje-sie-prostsze.blogspot.com/
http://rusherka-opowiada-o-btr.blogspot.com/
Niestety wiecej blogów nie znam :/
Pytania ode mnie:
1.Od kiedy prowadzisz bloga?
2.Twój ulubieniec z BTR?
3.Ulubiona piosenka BTR?
4.Twoja ulubiona pora roku?
5.Ulubiona piosenka?
6.Ulubiony kolor?
7.Twoje zainteresowania?
8.Ulubiona liczba?
9.Twój kolor oczu?
10.Ulubiona liczba?
11.Znak z zodiaku?
„Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował”.
Oto pytania:
1. Dlaczego zdecydowałaś się założyć blog?
W sumie to dlatego że każdy mi mówił że mam bujną wyobraźnie :D
2. Jaki jest Twój ulubiony film?
"Niezgodna"
3. Jaki jest Twój ulubiony zespół?
BTR <3 i Guns N' Roses <3
4. Co dodaje Ci weny?
filmy i książki:)
5. Ulubiona piosenka?
James Blunt - "Heart to Heart" <3
6. Ulubiony aktor?
Jest ich wiele,ale najbardziej to chyba Ian Somer :D
7. Ulubiony piosenkarz?
Bruno Mars
8. Ulubiona książka?
"Igrzyska Śmierci"
9. Ulubiony przedmiot w szkole?
chyba w-f i matma (haha żartowałam)
10. Ulubione danie?
lasagne
11. Ulubiony napój?
tymbark <3
Dominuję takie blogi jak :
http://btr-i-zycie-staje-sie-prostsze.blogspot.com/
http://rusherka-opowiada-o-btr.blogspot.com/
Niestety wiecej blogów nie znam :/
Pytania ode mnie:
1.Od kiedy prowadzisz bloga?
2.Twój ulubieniec z BTR?
3.Ulubiona piosenka BTR?
4.Twoja ulubiona pora roku?
5.Ulubiona piosenka?
6.Ulubiony kolor?
7.Twoje zainteresowania?
8.Ulubiona liczba?
9.Twój kolor oczu?
10.Ulubiona liczba?
11.Znak z zodiaku?
środa, 11 czerwca 2014
Rozdział 7
Hej kochani:) Z góry chciałam Was przeprosić że tak długo nie dodawałam rozdziału,ale to nauka,a teraz doszedł mi kurs na prawko,ale że mam już wakacje to postaram się częściej coś dodawać:).Jestem Wam bardzo wdzięczna że to komentujecie:)
Pozostaje mi jedynie życzyć Wam miłego czytania i komentowania:)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nagle czuję jak ktoś mną trzęsie.Powoli otwieram a nade mną stoi Alex.
-Wstawaj,mamy mało czasu.-mówi zdenerwowana Alex
-A która jest?
-Po 13.
-O kurde a o 15 miałyśmy już wyjechać.
-No właśnie,chodź ze mną na górę poszukamy w co się ubrać.
Złapała mnie za rękę i szybko wbiegłyśmy do mojego pokoju .I przymierzamy wszystkie ciemne ubrania.Wyglądałyśmy trochę śmiesznie jak bandyci planujący skok na bank niż wypad na koncert- długie czarne spodnie,bokserka biała i luźne bluzy Rafaela. Spięłyśmy sobie włosy i założyłyśmy full cap'a plus okulary przeciw słoneczne.
-Wyglądamy świetnie.-rzuciła Alex z uśmiechem
-No tak nikt się nie domyśli że idziemy tylko na koncert.-Obie wybuchnęłyśmy śmiechem
-To co jedziemy po drodze?Po drodze zjemy jakieś śniadanie.
-Ok.To chodźmy
I ruszyłyśmy w spokojnej atmosferze. Pogrążając się we własnych myślach dotyczące tego co ma się wydarzyć za chwilę. Lecz Alex wyrwała mnie z rozmyśleń
-Co taka spokojne?
-No nie wiem,trochę się denerwuję.
-Nie masz czym,ja będę zawsze przy Tobie.Będziemy się dobrze bawiły.Ale wiesz co może posłuchamy ich płyty?
-O bardzo chętnie.- Podałam płytę Alex.I za chwilę zabrzmiała pierwszy utwór, a ja z uwagą przyglądałam się na okładkę albumu "24/seven" przy każdym z nich był od nich autograf.Az tyłu lista piosenek.Kidy się wsłuchiwałam kolejne utwory wiedziałam że są świetni,wbrew pozorom różnią się od innych artystów.Po pewnym czasie zauważyłam jak Alex zerka w moją stronę.
-I jak tam twoje wrażenia.Chyba ich nigdy nie słyszałaś,nie?
-Aż tak bardzo widać?
-Tak troszeczkę.
-Masz rację nie słyszałam ich,ale mają wspaniałe piosenki.
-Po koncercie pokochasz ich bardziej.
-Nie wątpię w to.-uśmiechnęłam się
-Już prawie jesteśmy.Tylko musimy dojść do sceny.
-A daleko mamy?
-Góra 15 min.
Po drodze sprawdzałyśmy każdy szczegół w naszym wyglądzie tuż przed sceną założyłyśmy okulary i full cap'a.Doszłyśmy do bramek gdzie stali ochroniarze którzy prosili o bilety i wskazywali miejsca.Poszłyśmy pod wskazane miejsce niedaleko sceny,z każda minutą ludzi było coraz więcej i więcej.Po scenie chodzili technicy i cały czas coś sprawdzali.Trzy minuty przed rozpoczęciem ludzie zaczęli krzyczeć "Big Time Rush",a my razem z nimi.Po 10 minutowym spóźnieniu wyszli z uśmiechem od ucha do ucha,jedynie Carlos miał smutne oczy.Wszystkie dziewczyny zaczęły z radości piszczeć na sam ich widok.I zaczęła grać muzyka ("Windows Down").Oni sami zaczęli wariować na scenie.Fani albo śpiewali,albo piszczeli.A my po chwili zaczęłyśmy tańczyć do rytmu.Piosenka leciała za piosenką a nam jeszcze bardziej się udzielało,gdy prosili o ręce do góry my pierwsze zaczęłyśmy wymachiwać nimi.W połowie piosenki zauważyłam że oni strasznie przyglądają się swoim słuchaczy.W tedy Alex zaczęła mi krzyczeć do ucha:
-Teraz musimy uważać.Żeby nas nie zobaczyli.-I wtedy zobaczyłam że Alex włosy się rozpuściły.
-Teraz stój spokojnie,muszę Ci włosy poprawić.-I wtedy cała czwórka przyglądała nam się.
-Już nie widać?
-Nie jest dobrze.
I nagle muzyka ucichła i zaczął przemawiać,blondyn :Widzę że się świetnie bawicie.Jesteście najlepsi,kochamy was,ale musicie nam pomóc, nasz kolega Carlos,nagrabił sobie u pewnej dziewczyny i musi ją przeprosić.I zrobi to teraz,tutaj.I gdy dam Wam znak tzn. gdy podniosę rękę do góry wszyscy razem krzykniemy "WYBACZ MU!" Zgadzacie się na to?
I wszyscy krzyknęli że są na tak.A ja spojrzałam na Alex która stoi jakby ducha zobaczyła.
-Alex,wszystko dobrze?
-Tak,ale muszę znaleźć tel,bo nie wiem czy jest wyciszony.
W tym samym momencie odezwał się dobrze zbudowany,brunet:-Teraz poprosimy o ciszę,Carlos dzwoni.Ale nie martwcie się jest na głośno mówiącym wszystko usłyszycie.
Alex jest coraz bardziej przypomina białą ścianę.Kilku tysięczny tłum ucichł,a za dźwiękiem odezwał się telefon Alex.
-Kurde jednak go nie wyciszyłam,Katrin co mam zrobić?
-Teraz spokojnie stój i udawaj że to nie twój telefon.
Carlos widać że się zmieszał,a chłopcy uważnie się przyglądali.Po chwili blondyn się odezwał
-Chyba nie do tej dziewczyny dzwonisz?-i wszyscy wybuchli w śmiech tylko Alex i Carlos stali jak sparaliżowani.Carlos ze smutkiem powiedział:
-Może później spróbujemy.-zagrali jeszcze jeden utwór i zrobili sobie przerwę.W tym czasie my odszukałyśmy telefon i wysłałyśmy do Carlosa esemesa "Coś się stało? Nie mogę teraz rozmawiać.Odezwę się później.Alex"
Chwilę później wrócili na scenę w innych strojach i z większą energią.Chcieli coś powiedzieć ale zostali zagłuszeni przez fanów.I wtedy zaczęła grać muzyka połowa dziewczyn zrobiła słodkie"ooo"("Cover Girl"),a mnie zastanawiał jeden fakt na scenie nie było Carlosa.Kiedy miałam zamiar odkręcić się w stronę Alex zauważyłam że szerokim uśmiechem stoi tuż przed nami Carlos.Obie zrobiłyśmy wielkie oczy,złapałyśmy się za ręce i przywarłyśmy do ziemi.Kiedy piosenka się skończyła Carlos zdjął nam full capa,a my jeszcze bardziej ścisnęłyśmy sobie dłonie.Czułam że zaraz rzucą się w objęcia,a ja mogę nie zdążyć wyrwać swojej dłoni,ale Carlos odszedł tak po prostu.Alex stała jeszcze przez całą piosenkę sztywno,a ja razem z nią.Nagle koło nas stanął Carlos i wyciągnął dłoń w kierunku Alex i razem weszli na scenę.Obserwuję scenę a tam każdy z nich przychodził z dziewczyną tylko dwa stoliki były wolne,nagle przede mną pojawił się dobrze zbudowany brunet z wyciągniętą ręką do mnie.Przez chwilę przyglądałam mu się uważnie,on cały czas stał jak stał jedynie na jego twarzy pokazał się uśmiech,wiec podałam mu rękę żeby już tak nie stał.Pomógł mi wejść na scenę,a ja idąc do krzesełka czułam że idę jak pokraka,siadając czułam trochę ulgi.Alex była wpatrzona w Carlosa jak w obrazek,reszta chłopców też patrzyła swoim towarzyszkom.W tedy olśniło mnie że on też mi się przygląda i się nie myliłam,aż mi się głupio zrobiło i spuściłam głowę w dół w głębi duszy modliłam się żeby ta piosenka się skończyła.Światła wariowały na scenie różnymi kolorami,a chłopcy wciąż śpiewali "Love Me Again",przy słowach "So baby take my hand, take my hand" (Więc weź moją rękę) ,złapał mnie za rękę,ja z tych emocji aż drygnęłam,ale chyba tego nie zauważył bo śpiewał dalej.Piosenka dobiegła końca odprowadzili dziewczyny na miejsce,tylko nam kazali wejść do jakiegoś ciemnego pomieszczenia przy scenie i zaczekać na nich.Zagrali jeszcze kilka piosenek i zaczęli się żegnać.A ja za rogu usłyszałam głos Alex:
-Kat.,pomóż mi!
-A co się stało?
-Bluzę sobie przycięłam o drzwi.-I zaczęłyśmy szarpać bluzę,za drugim pociągnięciem wyszła,a my razem z nią przewróciłyśmy się na podłogę.Tuż za nami dobiegły śmiechy.Powoli stałyśmy a za nami stała cała rozbawiona czwórka.Alex rzuciła:
-Jak macie się z nas śmiać to my wychodzimy.
-Już się nie będziemy się śmiać.
-Macie ostatnią szanse.-mówiła nadal z oburzeniem
-Wykorzystamy ją najlepiej jak umiemy.-krzyknął blondyn
-Carlos.-Alex szturchnęła w ramię Carlosa
-A tak.Moi drodzy koledzy,mam zaszczyt przedstawić Wam,moją młodszą kuzynkę Katrin.-Odwrócił się w moją stronę:-Katrin,ten blondyn to Kendall,ten co zaprosił Cię na scenę to James i...-W tym momencie wtrącił się Logan:
-A my się chyba znamy?-uśmiechnął się szeroko.A ja próbuję sobie przypomnieć skąd
-Chłopak z mostu.?-Odrzekłam niepewnie
-Zgadza się. Miło Cię widzieć.-I przytulił się do mnie.Reszta też zaczęła krzyczeć że też tak chcą i ze wszystkimi musiałam się przytulić.
-Opowiesz mi w domu,o tym moście.-Odezwał się Carlos
-Pewnie.-Uśmiechnęłam się do niego.
-To co my będziemy się zbierać,Katrin?
-No możemy.
-To my lecimy,pa chłopaki.
-Jak dojedziecie do domu to zadzwońcie.Ja jutro przyjadę do domu.
-O nic się nie martw,damy radę.-I pocałowała go w policzek.
-Pa Carlos.-I przytuliłam się do niego-Pa chłopcy.-Miałam zamiar już wyjść ale zablokowali nam wyjście.
-Czujemy się gorsi.-Oznajmił Logan
-Czemu?-zapytała Alex
-Bo nas nikt nie przytulił.-Zrobił smutną minę James.I wszyscy rozłożyli ręce gotowe do przytulenia.Wiec przytuliłyśmy każdego z osobna i wyszłyśmy.
Pozostaje mi jedynie życzyć Wam miłego czytania i komentowania:)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nagle czuję jak ktoś mną trzęsie.Powoli otwieram a nade mną stoi Alex.
-Wstawaj,mamy mało czasu.-mówi zdenerwowana Alex
-A która jest?
-Po 13.
-O kurde a o 15 miałyśmy już wyjechać.
-No właśnie,chodź ze mną na górę poszukamy w co się ubrać.
Złapała mnie za rękę i szybko wbiegłyśmy do mojego pokoju .I przymierzamy wszystkie ciemne ubrania.Wyglądałyśmy trochę śmiesznie jak bandyci planujący skok na bank niż wypad na koncert- długie czarne spodnie,bokserka biała i luźne bluzy Rafaela. Spięłyśmy sobie włosy i założyłyśmy full cap'a plus okulary przeciw słoneczne.
-Wyglądamy świetnie.-rzuciła Alex z uśmiechem
-No tak nikt się nie domyśli że idziemy tylko na koncert.-Obie wybuchnęłyśmy śmiechem
-To co jedziemy po drodze?Po drodze zjemy jakieś śniadanie.
-Ok.To chodźmy
I ruszyłyśmy w spokojnej atmosferze. Pogrążając się we własnych myślach dotyczące tego co ma się wydarzyć za chwilę. Lecz Alex wyrwała mnie z rozmyśleń
-Co taka spokojne?
-No nie wiem,trochę się denerwuję.
-Nie masz czym,ja będę zawsze przy Tobie.Będziemy się dobrze bawiły.Ale wiesz co może posłuchamy ich płyty?
-O bardzo chętnie.- Podałam płytę Alex.I za chwilę zabrzmiała pierwszy utwór, a ja z uwagą przyglądałam się na okładkę albumu "24/seven" przy każdym z nich był od nich autograf.Az tyłu lista piosenek.Kidy się wsłuchiwałam kolejne utwory wiedziałam że są świetni,wbrew pozorom różnią się od innych artystów.Po pewnym czasie zauważyłam jak Alex zerka w moją stronę.
-I jak tam twoje wrażenia.Chyba ich nigdy nie słyszałaś,nie?
-Aż tak bardzo widać?
-Tak troszeczkę.
-Masz rację nie słyszałam ich,ale mają wspaniałe piosenki.
-Po koncercie pokochasz ich bardziej.
-Nie wątpię w to.-uśmiechnęłam się
-Już prawie jesteśmy.Tylko musimy dojść do sceny.
-A daleko mamy?
-Góra 15 min.
Po drodze sprawdzałyśmy każdy szczegół w naszym wyglądzie tuż przed sceną założyłyśmy okulary i full cap'a.Doszłyśmy do bramek gdzie stali ochroniarze którzy prosili o bilety i wskazywali miejsca.Poszłyśmy pod wskazane miejsce niedaleko sceny,z każda minutą ludzi było coraz więcej i więcej.Po scenie chodzili technicy i cały czas coś sprawdzali.Trzy minuty przed rozpoczęciem ludzie zaczęli krzyczeć "Big Time Rush",a my razem z nimi.Po 10 minutowym spóźnieniu wyszli z uśmiechem od ucha do ucha,jedynie Carlos miał smutne oczy.Wszystkie dziewczyny zaczęły z radości piszczeć na sam ich widok.I zaczęła grać muzyka ("Windows Down").Oni sami zaczęli wariować na scenie.Fani albo śpiewali,albo piszczeli.A my po chwili zaczęłyśmy tańczyć do rytmu.Piosenka leciała za piosenką a nam jeszcze bardziej się udzielało,gdy prosili o ręce do góry my pierwsze zaczęłyśmy wymachiwać nimi.W połowie piosenki zauważyłam że oni strasznie przyglądają się swoim słuchaczy.W tedy Alex zaczęła mi krzyczeć do ucha:
-Teraz musimy uważać.Żeby nas nie zobaczyli.-I wtedy zobaczyłam że Alex włosy się rozpuściły.
-Teraz stój spokojnie,muszę Ci włosy poprawić.-I wtedy cała czwórka przyglądała nam się.
-Już nie widać?
-Nie jest dobrze.
I nagle muzyka ucichła i zaczął przemawiać,blondyn :Widzę że się świetnie bawicie.Jesteście najlepsi,kochamy was,ale musicie nam pomóc, nasz kolega Carlos,nagrabił sobie u pewnej dziewczyny i musi ją przeprosić.I zrobi to teraz,tutaj.I gdy dam Wam znak tzn. gdy podniosę rękę do góry wszyscy razem krzykniemy "WYBACZ MU!" Zgadzacie się na to?
I wszyscy krzyknęli że są na tak.A ja spojrzałam na Alex która stoi jakby ducha zobaczyła.
-Alex,wszystko dobrze?
-Tak,ale muszę znaleźć tel,bo nie wiem czy jest wyciszony.
W tym samym momencie odezwał się dobrze zbudowany,brunet:-Teraz poprosimy o ciszę,Carlos dzwoni.Ale nie martwcie się jest na głośno mówiącym wszystko usłyszycie.
Alex jest coraz bardziej przypomina białą ścianę.Kilku tysięczny tłum ucichł,a za dźwiękiem odezwał się telefon Alex.
-Kurde jednak go nie wyciszyłam,Katrin co mam zrobić?
-Teraz spokojnie stój i udawaj że to nie twój telefon.
Carlos widać że się zmieszał,a chłopcy uważnie się przyglądali.Po chwili blondyn się odezwał
-Chyba nie do tej dziewczyny dzwonisz?-i wszyscy wybuchli w śmiech tylko Alex i Carlos stali jak sparaliżowani.Carlos ze smutkiem powiedział:
-Może później spróbujemy.-zagrali jeszcze jeden utwór i zrobili sobie przerwę.W tym czasie my odszukałyśmy telefon i wysłałyśmy do Carlosa esemesa "Coś się stało? Nie mogę teraz rozmawiać.Odezwę się później.Alex"
Chwilę później wrócili na scenę w innych strojach i z większą energią.Chcieli coś powiedzieć ale zostali zagłuszeni przez fanów.I wtedy zaczęła grać muzyka połowa dziewczyn zrobiła słodkie"ooo"("Cover Girl"),a mnie zastanawiał jeden fakt na scenie nie było Carlosa.Kiedy miałam zamiar odkręcić się w stronę Alex zauważyłam że szerokim uśmiechem stoi tuż przed nami Carlos.Obie zrobiłyśmy wielkie oczy,złapałyśmy się za ręce i przywarłyśmy do ziemi.Kiedy piosenka się skończyła Carlos zdjął nam full capa,a my jeszcze bardziej ścisnęłyśmy sobie dłonie.Czułam że zaraz rzucą się w objęcia,a ja mogę nie zdążyć wyrwać swojej dłoni,ale Carlos odszedł tak po prostu.Alex stała jeszcze przez całą piosenkę sztywno,a ja razem z nią.Nagle koło nas stanął Carlos i wyciągnął dłoń w kierunku Alex i razem weszli na scenę.Obserwuję scenę a tam każdy z nich przychodził z dziewczyną tylko dwa stoliki były wolne,nagle przede mną pojawił się dobrze zbudowany brunet z wyciągniętą ręką do mnie.Przez chwilę przyglądałam mu się uważnie,on cały czas stał jak stał jedynie na jego twarzy pokazał się uśmiech,wiec podałam mu rękę żeby już tak nie stał.Pomógł mi wejść na scenę,a ja idąc do krzesełka czułam że idę jak pokraka,siadając czułam trochę ulgi.Alex była wpatrzona w Carlosa jak w obrazek,reszta chłopców też patrzyła swoim towarzyszkom.W tedy olśniło mnie że on też mi się przygląda i się nie myliłam,aż mi się głupio zrobiło i spuściłam głowę w dół w głębi duszy modliłam się żeby ta piosenka się skończyła.Światła wariowały na scenie różnymi kolorami,a chłopcy wciąż śpiewali "Love Me Again",przy słowach "So baby take my hand, take my hand" (Więc weź moją rękę) ,złapał mnie za rękę,ja z tych emocji aż drygnęłam,ale chyba tego nie zauważył bo śpiewał dalej.Piosenka dobiegła końca odprowadzili dziewczyny na miejsce,tylko nam kazali wejść do jakiegoś ciemnego pomieszczenia przy scenie i zaczekać na nich.Zagrali jeszcze kilka piosenek i zaczęli się żegnać.A ja za rogu usłyszałam głos Alex:
-Kat.,pomóż mi!
-A co się stało?
-Bluzę sobie przycięłam o drzwi.-I zaczęłyśmy szarpać bluzę,za drugim pociągnięciem wyszła,a my razem z nią przewróciłyśmy się na podłogę.Tuż za nami dobiegły śmiechy.Powoli stałyśmy a za nami stała cała rozbawiona czwórka.Alex rzuciła:
-Jak macie się z nas śmiać to my wychodzimy.
-Już się nie będziemy się śmiać.
-Macie ostatnią szanse.-mówiła nadal z oburzeniem
-Wykorzystamy ją najlepiej jak umiemy.-krzyknął blondyn
-Carlos.-Alex szturchnęła w ramię Carlosa
-A tak.Moi drodzy koledzy,mam zaszczyt przedstawić Wam,moją młodszą kuzynkę Katrin.-Odwrócił się w moją stronę:-Katrin,ten blondyn to Kendall,ten co zaprosił Cię na scenę to James i...-W tym momencie wtrącił się Logan:
-A my się chyba znamy?-uśmiechnął się szeroko.A ja próbuję sobie przypomnieć skąd
-Chłopak z mostu.?-Odrzekłam niepewnie
-Zgadza się. Miło Cię widzieć.-I przytulił się do mnie.Reszta też zaczęła krzyczeć że też tak chcą i ze wszystkimi musiałam się przytulić.
-Opowiesz mi w domu,o tym moście.-Odezwał się Carlos
-Pewnie.-Uśmiechnęłam się do niego.
-To co my będziemy się zbierać,Katrin?
-No możemy.
-To my lecimy,pa chłopaki.
-Jak dojedziecie do domu to zadzwońcie.Ja jutro przyjadę do domu.
-O nic się nie martw,damy radę.-I pocałowała go w policzek.
-Pa Carlos.-I przytuliłam się do niego-Pa chłopcy.-Miałam zamiar już wyjść ale zablokowali nam wyjście.
-Czujemy się gorsi.-Oznajmił Logan
-Czemu?-zapytała Alex
-Bo nas nikt nie przytulił.-Zrobił smutną minę James.I wszyscy rozłożyli ręce gotowe do przytulenia.Wiec przytuliłyśmy każdego z osobna i wyszłyśmy.
niedziela, 11 maja 2014
Rozdział 6
Witajcie!:*Trochę ogarnęłam wygląd bloga,ale nie wiem czy Wam się on podoba może macie jakieś propozycję? Mam do Was takie pytanie czy byście chcieli żebym Was informowała o nowym rozdziale to możecie w komentarzu możecie zostawić nicka z tt albo z ask.fm.Jeżeli macie jakieś pytania możecie pytać śmiało na asku:---->http://ask.fm/wreedna18
lub na tt: ---------->https://twitter.com/Trelkaaa i nie wiem czy zauważyliście nową zakładkę" bohaterowie cz.2"to zapraszam do zajrzenia też do niej i to chyba wszystko chciałam powiedzieć:)
Życzę miłego czytania:) I zapraszam do komentowania:)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
-A-O tym że mają koncert,w niedzielę?
-K-Nie.O żadnym koncercie mi nic nie wiadomo.
-A-Ciekawe dlaczego przed nami to ukrywa?
-K-Może zapomniał.
-A-Nie wiem,ale w każdym razie my tam pójdziemy.Tylko tak żeby nas nie poznali.Bo zawsze mi mówił że grają,a teraz to nic.
-K-Ooo.Ciekawe co kombinuję.
-A-Tak.-śmiech -Tylko nic mu nie mówmy.
I dojechaliśmy po drodze do domu Carlosa.Zabrałyśmy rzeczy z bagażnika i weszliśmy do środka.
-C-O już jesteście. Podszedł do swojej dziewczyny czule całując.Ja się przyglądałam się sytuacji z rozbawieniem
-K-Tylko się nie połknijcie.-Odskoczyli od siebie jak oparzeni.Wybuchliśmy śmiechem
-C-To ja mam taki pomysł my się z Alex przejdziemy.A Was zostawimy samych.
-K-Ale o czym Ty mówisz?
-C-Masz w gości w salonie czekają na Ciebie.Nie będziemy wam przeszkadzać,a wy sobie na spokojnie porozmawiacie.Nie długo wrócimy,jak by się coś działo to dzwoń do nas.
-K-Ok.-I wyszli a ja rzuciłam torby w przejściu i weszłam do salonu pewnym krokiem.Na dużej kanapie siedziała cała czwórka.Która spojrzała na mnie jak na wybawienie.Rzuciłam obojętne
-Siema.-Odpowiedzieli z trochę lepszym nastawieniem.Usiadłam na przeciwko ich. Nastała długa cisza,normalnie pewnie zaczęłabym się śmiać,ale w tym przypadku przyglądałam się im uważnie tak jakbym chciała wyczytać z ich twarzy po co tu przyszli.
-K-Chcecie mi o czymś powiedzieć?-Zaczęłam,bo chyba bym w życiu się nie dowiedziała
-Rafael-Słuchaj,to wszystko nie jest tak jak myślisz.
-K-To chcesz mi powiedzieć że nie jesteście razem.?
-Nicki-Masz rację ja chodzę z Rafaelem,tak jak Emily z Matem.
-Emily-I bardzo chciałyśmy Cię przeprosić że Ci nie powiedziałyśmy,ale nie mieliśmy pojęcia jak.
-K-A nie można było normalnie?Za kogo mnie uważacie?
-Nicki-Teraz to wiemy że źle to zrobiłyśmy.Nie powinnyśmy Cię okłamywać.
-K-Ale okłamaliście i już tego nie zmienicie.W szkole też się zachowywaliście tak jakbym była nikim.
-Emily-Nie jesteś nikim jesteś naszą przyjaciółką.
-Nicki-My cię przepraszamy,wybaczysz nam?
-K-Wybaczę,ale pod jednym warunkiem że takie tajemnice macie przede mną ostatni raz.I wszystko mi wyjaśnicie.
Cała czwórka podbiegła do mnie i mnie przytuliła,a ja w oczach miałam łzy.I widać było po nich że jest im strasznie głupio.I za bardzo ich kochałam żeby zapomnieć o nich.
-Mat-Jesteś wielka,już nigdy nie będzie takiej sytuacji.
-Rafael-Pamiętaj że Cię kocham.
-K-Ja Ciebie też,braciszku.-I objął mnie,a od reszty było słychać słodkie "ooo"
-Nicki-To co mamy Ci opowiedzieć?
-K-To może lepiej od początku,żebym się nie pogubiła.-śmiech
Wiec wszystko było wyjaśnione.Obie pary spojrzeli innym kątem na dyskotece szkolnej(Katrin nie było bo zachorowała).
Koło 23 wrócili Carlos z Alex.Kiedy my jedliśmy zamówioną pizze.
-K-Zjecie z nami?-zapytałam trzecią parę
-C-Ktoś czyta mi w myślach.-uśmiechnął się|
-Rafael-To serdecznie zapraszamy.-A ja poszłam po talerzyki i szklanki.
Kiedy zjadłyśmy Rafael zaczął::-To my będziemy się zbierać?
-K-Już?No dobrze nie będę was zatrzymywała.
-Raf.-A kiedy nas odwiedzisz?
-K-Jutro przyjdę do domu.-uśmiechnęłam się
-Raf.-No dobrze to powiem mamie.
-Nicki-To my lecimy.Trzymaj się kochana jak coś to się odzywaj do nas.
-Emily- Mam pomysł,może spotkamy się wszyscy u Katrin i Rafaela i pooglądamy jakiś film?
-Nicki-O to jest dobre.Zgadzacie się?Mat podniósł mnie do góry tak wysoko że głową dotykałam sufit
-K-Ej puść mnie.Co Ty robisz chcesz żebym głowę straciła?
-Mat-Może
-K-Lepiej mnie puść,jak nie chcesz mieć kłopotów z moim bratem.-posłusznie postawił mnie na podłogę
-Raf.-Ja jestem za to widzimy się o 16?
-K-No to jesteśmy umówieni.
-Emily-To do zobaczenia Katrin.-I wyszli a ja wróciłam do salonu,aby ogarnąć po naszej kolacji.Kiedy zmywałam za mną odezwał się głos.
-Alex-I jak tam,wszystko na dobrej drodze,co?
-K-Tak,nie potrafiłabym o nich zapomnieć.
-Alex-A o nas?
-K-Nawet gdybym chciała,to mi nie wyjdzie.-pokazałam język
-A- Och ty wredoto!
-K-Też Cię kocham.A gdzie Carlos?
-A-Na górze,czegoś tam szuka.A właśnie co do niedzieli to jest nadal aktualne,tylko musimy mieć jakieś przebranie żeby nas nie poznali.
-K-To ja jutro w domu czegoś poszukam.
-C-A co chcesz szukać,może to ja mam?
-K-Chyba raczej nie?
-C-Dobra nie wnikam.
-A-No lepiej nie wnikaj,kochanie.-obieli się
-K-Nie chcę nic mówić,ale po dole mnie nie oprowadziłeś i nie bardzo wiem co gdzie jest.
-C-A no faktycznie.-I zaczął pokazywać na różne drzwi.Po prawo od wejścia jest moja sypialni z łazienką i garderobą ,obok gabinet,po drugiej stronie na wprost łazienka ogólnodostępna no i salon z kuchnią.
-K-Ok,to już wiem gdzie Cie szukać.
-C-Wpadaj kiedy chcesz.
-K-Na pewno wpadnę.-uśmiechnęłam się szyderczo
-C-Tylko bez głupich żartów.
-K-Bez głupich,powiadasz?
-C-To ma coś znaczyć?
-K-Może nic,może jednak coś.
-C-Mówisz jak chory człowiek.Może zadzwonić po pomoc?
-K-Jak mówisz o dobrze zbudowanych w mundurach strażakach,to zadzwoń .
-C-Ja mam na myśli panów z białymi kaftanami.
-K-Ooo teraz to przegiąłeś. Foch forever.
-C-Na pięć minut?
-K-Może.
-C-I tak mnie kochasz.
-K-Love forever.
-C-Słodko.To robimy tego pięknego wieczoru?
-A-To może jakaś komedia?
-K-Wiecie co to ja już się położę,miłego wieczoru.
-A-Na pewno z nami nie zostaniesz?
-K-Może innym razem.Dobranoc
-A-Kolorowych
I poszłam na górę do swojego pokoju wzięłam szybki prysznic i poszłam spać.
Xxx
Następnego ranka zeszłam na dół do kuchni,aby zrobić śniadanie,a na lodówce zostałam karteczkę
"Dzień dobry.Miałem pilny telefon i musiałem pojechać do studio,Alex też ma spotkanie.Wieczorem po Ciebie przyjadę.Na komodzie w przedpokoju leżą twoje klucze.Pozdrawiam Carlos:)"I za chwilę wyszłam udając się w stronę przystanku.Na miejscu zostałam jedynie Rafaela w kuchni.
-Raf.-O jak dobrze że już jesteś.
-K-Ja też się cieszę.Jest mama?
-Raf.-W pracy,później będzie.
Gdy weszłam do salonu aż się przeraziłam.Cały pokój w okruszkach wszędzie leżały puste opakowania.
-Raf.-Czysto no,nie?
-K-Bardzo jak nigdy.
-Raf.-Pomożesz?
-K-Ale nie za darmo coś pożyczę od Ciebie,ok?
-Raf.-Pewnie
-K-To ja biorę dół,a Ty górę.
I zabraliśmy się do pracy.Z dołem wyrobiłam się w godzinę,a że Rafaela nie było widać postanowiłam jak nigdy że mu pomogę.Jak weszłam do jego pokoju aż lśniło
-K-To się postarałeś.
-Raf.-Teraz to muszę.(zaśmiał się)To teraz pojedziemy na zakupy.
-K-Chyba pojedziemy na szybkie zakupy.Bo za półtorej godziny mieli przyjechać
-Raf.-Ok to ja pójdę samochód wyprowadzić,a Ty weź sobie nagrodę . Będę czekał na Ciebie w samochodzie.
-K-Ok zaraz przyjdę.I obróciłam się w stronę jego szafy wyciągając to co mi było potrzebne i wrzuciłam to swojego pokoju i szybko zeszłam i siadłam do samochodu.Przez chwilę jechaliśmy w ciszy,pierwszy odezwał się Rafael:
-Wczoraj był tata.
-K-Tak i co chciał?-
-Powiedział że nic nie chcę,oprócz tego że mamy go odwiedzić.-mówił z obojętnością
-Coś więcej mówił?
-Że się gdzieś przeprowadza.
-Gdzie się przeprowadza?
-Nie wiem,chyba do innego miasta.
-A mama jak się czuję?
-Szczerze lepiej już spotyka się ze znajomymi i się uśmiecha.Zresztą sama się przekonasz jak wróci z pracy.
No i dojechaliśmy do supermarketu.Nasze zakupy obracały się wokół stanowisk z warzywami i owocami, napojami,słodyczami i chipsami.Po godzinie wróciliśmy do domu,gdzie czekała na nas mama.Która się przeraziła gdy zobaczyła nasze zakupy.
-M-Wy macie zamiar dzisiaj to wszystko zjeść?
-K-Chyba.
-M-Zrobię Wam sałatkę.
-K-O to ja Ci pomogę.
I sałatka była gotowa w kilka minut.Rafael w tym czasie zamienił nasz salon w małe kino.Zostało podanie naszego mega "zdrowego" jedzenia na stół i zasłonięcie okien.Za to że zostało kilka minut poszłam do swojego pokoju i spakowałam kilka swoich książek,ciuchów.I szybko zeszłam bo usłyszałam jak z dołu dochodzą śmiechy dziewczyn.
-K-Siema spóźnialscy.
-Mat.-O proszę jaka wyszczekana.
-K-Jak zawsze-zawsze lubiłam się z nim drażnić
-M.-Cała Katrin,skromna jak zawsze.
-K-Dzięki za komplement.
-Nicki-To może już pójdziemy na ten film.
-K-Ooo,na film.-głupią udawać to tylko dla nich
-Nicki-No ja już z nią nie mogę.
-K-To przez nogę i dalej możesz.
-Nicki-Ja nie chcę wiedzieć co Ty brałaś.
-K-A wiesz co bym teraz wzięła?
-Nicki-Hmm..No nie wiem.
-K-Ciebie cukiereczku mój słodziutki.
-Nicki-Ale nie przy wszystkich.Poczekaj do wieczora.
-K-Mmm.Dobra chodźmy bo głodna jestem.
I salony wleciałam pierwsza zajmując najlepsze miejsce w pokoju.
-Mat-To co oglądamy?
Jednocześnie Rafael z Emily krzyknęli że chcą horror.Nie byłam zachwycona tym wyborem,ale że było wcześnie nie zdecydowałam się protestować.Gdy już wszyscy się rozkręciło i każdy był skupiony każdy krok wywoływał przerażenie (gdzie ja miałam najgorzej,bo dziewczyny się wtuliły w chłopaków).Jedyna część filmu która wywołała u mnie ulgę i uśmiech na twarzy to napis końcowy 'The End"
-R-E tam słaby,spodziewałem się czegoś lepszego.
-M-Taki zwykły.
-R-To co teraz oglądamy?
-K-Komedie!
-N-Jestem za.
I włączyliśmy komedie która nie należała do przyzwoitych filmów.I nagle nie wiadomo skąd w drzwiach ukazały się dwie postacie.I zanim weszli do nas zaczęłam krzyczeć z dziewczynami.Po chwili do środka weszli Carlos z Alex i spojrzeli na telewizor gdzie scena miała wiele do życzenia.Ja z tego wszystkiego nie wiedziałam co mam z sobą zrobić więc zaczęłam jeść chipsy.
-C-Co my tacy straszni,bo w ubraniach?
Nikt nie wytrzymał każdy w śmiech,oczywiście mój pomysł z jedzeniem chipsów w tym momencie nie był najlepszy bo miskę upuściłam na podłogę a sama zaczęłam się dławić.Reszta jeszcze bardziej w śmiech,a ja na czworaka podeszłam do stolika żeby się czegoś napić,ale nie mogłam się spokojnie napić bo ciągle mieli polewkę.Kiedy już wszystko było dobrze i jak się dołączyli do nas Alex z Carlosem film się zakończył.
-Emily-To teraz potańczmy.Rafael włącz coś.
I nagle sala kinowa przemieniła się małą dyskotekę.Ale jak zobaczyłam jak mój braciszek się zaczęłam się ze śmiechu dusić.Nicki chyba domyśliła się z czego,a raczej z kogo mam taką radochę:
-N-Ej,nie śmiej się z niego.Zobaczysz będzie jeszcze najlepszym tancerzem na świecie.
-R-To ona się ze mnie śmieje?
-K-Haha tak z Ciebie.Nicki chcę to zobaczyć.-I mój braciszek pokazał swe piekielne oblicze i zaczął mnie gonić.Nie wiedziałam co mam zrobić więc podbiegłam do rozbawionego Carlosa:-Ratuj mnie.Proszę.I zaczęłam się za nim chować.I w końcu zrezygnował i przytulił się do swojej dziewczyny.Ale nasz szał przerwał telefon Carlosa specjalnie z Alex przysunęliśmy się bliżej żeby posłuchać.
-Siema,co jest?
-...
-To przyjadę po Was przed 7 może być?
-....
-No spoko,muszę kończyć bo dziewczyny mnie podsłuchują.
-....
-Ok.To do zobaczenia.
Alex zaczęła-Który to był?
-James i kazał Was pozdrowić.
-O jak miło
-To co zbieramy się powoli?
-Katrin.
-Ok to pójdę tylko po swoje rzeczy.I razem zemną powędrował na górę.
-To co jutro nie będzie Cię w domu.
-Dopiero wieczorem.To ta torba którą chcesz wziąć?
-Tak to ta.
-To zaniosę ją.
-Miło. Dziękuje.
-Polecam się na przyszłość.
-No to chodźmy na dół pożegnamy się i wyjdziemy.
I weszliśmy do salony gdzie cisza była zupełna bo zaczęli znowu coś oglądać wiec szeptem zawołaliśmy Alex i powiedzieliśmy "cześć".Kiedy miałam wołać mamę Alex powiedziała że wyszła.I ruszyliśmy.Włączył radio i zaczął śpiewać "Payphone" Chyba domyślił się że byśmy go zagadały co ma zamiar robić.Gdy dojechaliśmy i mieliśmy coś obejrzeć,ale do Carlosa znowu zadzwonił telefon:
-...
-A co się stało?Teraz?
-...
-Ale,
-...
-Dobra zaraz będę.
Po głosie chyba był to już ktoś inny.I się rozłączył próbując być złym:
-Słuchajcie dziewczyny muszę pojechać do chłopaków.
-A-Po co?
-No bo.-słychać było że się zdenerwowała
-No..
-Bo kazali mi przyjechać i im pomóc
-W czym?
-No nie wiem.
-Wiesz co w ogóle nie masz dla nas czasu ciągle coś.!
-Ale to nie moja wina.
-No, a czyja było im powiedzieć że jesteś zajęty!
-Ale mnie potrzebują.Przykro mi że tego nie rozumiesz.
-No tak jeszcze jestem zła.
-Dobra ja nie będę tak rozmawiać.Cześć
Za sobą trzasnął drzwiami i wyszedł.-Alex(zaczęłam nie pewnie)gdzie on pojechał?
-Do chłopaków.Widziałaś jak udawał?
-Co?
-On chciał żebyśmy się pokłócili, to mu pomogłam.
-Jak to?
-Bo oni zawsze przed koncertem spędzają czas razem i chciał to zamaskować pod pretekstem pomocy.I wie że jak jestem zła to nic nie zrobię dopóki mnie nie przeprosi.
-To nie jesteś zła?
-Nie no co Ty.Jutro i tak pójdziemy tam,a on nie będzie się tego spodziewał że my tam możemy być i my.Tylko jestem zła bo mógł Cię z chłopakami poznać i zaprosić ich do nas,ale nie.
-To my też będziemy się same dobrze bawić,po co nam facet.-Chociaż raz Carlos zrobił dobrze że ich do nas nie zaprosił
-Też prawda.-Śmiech
Jeszcze jakiś czas pogadałyśmy dotyczące planu.I zasnęłyśmy na kanapie.
lub na tt: ---------->https://twitter.com/Trelkaaa i nie wiem czy zauważyliście nową zakładkę" bohaterowie cz.2"to zapraszam do zajrzenia też do niej i to chyba wszystko chciałam powiedzieć:)
Życzę miłego czytania:) I zapraszam do komentowania:)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
-A-O tym że mają koncert,w niedzielę?
-K-Nie.O żadnym koncercie mi nic nie wiadomo.
-A-Ciekawe dlaczego przed nami to ukrywa?
-K-Może zapomniał.
-A-Nie wiem,ale w każdym razie my tam pójdziemy.Tylko tak żeby nas nie poznali.Bo zawsze mi mówił że grają,a teraz to nic.
-K-Ooo.Ciekawe co kombinuję.
-A-Tak.-śmiech -Tylko nic mu nie mówmy.
I dojechaliśmy po drodze do domu Carlosa.Zabrałyśmy rzeczy z bagażnika i weszliśmy do środka.
-C-O już jesteście. Podszedł do swojej dziewczyny czule całując.Ja się przyglądałam się sytuacji z rozbawieniem
-K-Tylko się nie połknijcie.-Odskoczyli od siebie jak oparzeni.Wybuchliśmy śmiechem
-C-To ja mam taki pomysł my się z Alex przejdziemy.A Was zostawimy samych.
-K-Ale o czym Ty mówisz?
-C-Masz w gości w salonie czekają na Ciebie.Nie będziemy wam przeszkadzać,a wy sobie na spokojnie porozmawiacie.Nie długo wrócimy,jak by się coś działo to dzwoń do nas.
-K-Ok.-I wyszli a ja rzuciłam torby w przejściu i weszłam do salonu pewnym krokiem.Na dużej kanapie siedziała cała czwórka.Która spojrzała na mnie jak na wybawienie.Rzuciłam obojętne
-Siema.-Odpowiedzieli z trochę lepszym nastawieniem.Usiadłam na przeciwko ich. Nastała długa cisza,normalnie pewnie zaczęłabym się śmiać,ale w tym przypadku przyglądałam się im uważnie tak jakbym chciała wyczytać z ich twarzy po co tu przyszli.
-K-Chcecie mi o czymś powiedzieć?-Zaczęłam,bo chyba bym w życiu się nie dowiedziała
-Rafael-Słuchaj,to wszystko nie jest tak jak myślisz.
-K-To chcesz mi powiedzieć że nie jesteście razem.?
-Nicki-Masz rację ja chodzę z Rafaelem,tak jak Emily z Matem.
-Emily-I bardzo chciałyśmy Cię przeprosić że Ci nie powiedziałyśmy,ale nie mieliśmy pojęcia jak.
-K-A nie można było normalnie?Za kogo mnie uważacie?
-Nicki-Teraz to wiemy że źle to zrobiłyśmy.Nie powinnyśmy Cię okłamywać.
-K-Ale okłamaliście i już tego nie zmienicie.W szkole też się zachowywaliście tak jakbym była nikim.
-Emily-Nie jesteś nikim jesteś naszą przyjaciółką.
-Nicki-My cię przepraszamy,wybaczysz nam?
-K-Wybaczę,ale pod jednym warunkiem że takie tajemnice macie przede mną ostatni raz.I wszystko mi wyjaśnicie.
Cała czwórka podbiegła do mnie i mnie przytuliła,a ja w oczach miałam łzy.I widać było po nich że jest im strasznie głupio.I za bardzo ich kochałam żeby zapomnieć o nich.
-Mat-Jesteś wielka,już nigdy nie będzie takiej sytuacji.
-Rafael-Pamiętaj że Cię kocham.
-K-Ja Ciebie też,braciszku.-I objął mnie,a od reszty było słychać słodkie "ooo"
-Nicki-To co mamy Ci opowiedzieć?
-K-To może lepiej od początku,żebym się nie pogubiła.-śmiech
Wiec wszystko było wyjaśnione.Obie pary spojrzeli innym kątem na dyskotece szkolnej(Katrin nie było bo zachorowała).
Koło 23 wrócili Carlos z Alex.Kiedy my jedliśmy zamówioną pizze.
-K-Zjecie z nami?-zapytałam trzecią parę
-C-Ktoś czyta mi w myślach.-uśmiechnął się|
-Rafael-To serdecznie zapraszamy.-A ja poszłam po talerzyki i szklanki.
Kiedy zjadłyśmy Rafael zaczął::-To my będziemy się zbierać?
-K-Już?No dobrze nie będę was zatrzymywała.
-Raf.-A kiedy nas odwiedzisz?
-K-Jutro przyjdę do domu.-uśmiechnęłam się
-Raf.-No dobrze to powiem mamie.
-Nicki-To my lecimy.Trzymaj się kochana jak coś to się odzywaj do nas.
-Emily- Mam pomysł,może spotkamy się wszyscy u Katrin i Rafaela i pooglądamy jakiś film?
-Nicki-O to jest dobre.Zgadzacie się?Mat podniósł mnie do góry tak wysoko że głową dotykałam sufit
-K-Ej puść mnie.Co Ty robisz chcesz żebym głowę straciła?
-Mat-Może
-K-Lepiej mnie puść,jak nie chcesz mieć kłopotów z moim bratem.-posłusznie postawił mnie na podłogę
-Raf.-Ja jestem za to widzimy się o 16?
-K-No to jesteśmy umówieni.
-Emily-To do zobaczenia Katrin.-I wyszli a ja wróciłam do salonu,aby ogarnąć po naszej kolacji.Kiedy zmywałam za mną odezwał się głos.
-Alex-I jak tam,wszystko na dobrej drodze,co?
-K-Tak,nie potrafiłabym o nich zapomnieć.
-Alex-A o nas?
-K-Nawet gdybym chciała,to mi nie wyjdzie.-pokazałam język
-A- Och ty wredoto!
-K-Też Cię kocham.A gdzie Carlos?
-A-Na górze,czegoś tam szuka.A właśnie co do niedzieli to jest nadal aktualne,tylko musimy mieć jakieś przebranie żeby nas nie poznali.
-K-To ja jutro w domu czegoś poszukam.
-C-A co chcesz szukać,może to ja mam?
-K-Chyba raczej nie?
-C-Dobra nie wnikam.
-A-No lepiej nie wnikaj,kochanie.-obieli się
-K-Nie chcę nic mówić,ale po dole mnie nie oprowadziłeś i nie bardzo wiem co gdzie jest.
-C-A no faktycznie.-I zaczął pokazywać na różne drzwi.Po prawo od wejścia jest moja sypialni z łazienką i garderobą ,obok gabinet,po drugiej stronie na wprost łazienka ogólnodostępna no i salon z kuchnią.
-K-Ok,to już wiem gdzie Cie szukać.
-C-Wpadaj kiedy chcesz.
-K-Na pewno wpadnę.-uśmiechnęłam się szyderczo
-C-Tylko bez głupich żartów.
-K-Bez głupich,powiadasz?
-C-To ma coś znaczyć?
-K-Może nic,może jednak coś.
-C-Mówisz jak chory człowiek.Może zadzwonić po pomoc?
-K-Jak mówisz o dobrze zbudowanych w mundurach strażakach,to zadzwoń .
-C-Ja mam na myśli panów z białymi kaftanami.
-K-Ooo teraz to przegiąłeś. Foch forever.
-C-Na pięć minut?
-K-Może.
-C-I tak mnie kochasz.
-K-Love forever.
-C-Słodko.To robimy tego pięknego wieczoru?
-A-To może jakaś komedia?
-K-Wiecie co to ja już się położę,miłego wieczoru.
-A-Na pewno z nami nie zostaniesz?
-K-Może innym razem.Dobranoc
-A-Kolorowych
I poszłam na górę do swojego pokoju wzięłam szybki prysznic i poszłam spać.
Xxx
Następnego ranka zeszłam na dół do kuchni,aby zrobić śniadanie,a na lodówce zostałam karteczkę
"Dzień dobry.Miałem pilny telefon i musiałem pojechać do studio,Alex też ma spotkanie.Wieczorem po Ciebie przyjadę.Na komodzie w przedpokoju leżą twoje klucze.Pozdrawiam Carlos:)"I za chwilę wyszłam udając się w stronę przystanku.Na miejscu zostałam jedynie Rafaela w kuchni.
-Raf.-O jak dobrze że już jesteś.
-K-Ja też się cieszę.Jest mama?
-Raf.-W pracy,później będzie.
Gdy weszłam do salonu aż się przeraziłam.Cały pokój w okruszkach wszędzie leżały puste opakowania.
-Raf.-Czysto no,nie?
-K-Bardzo jak nigdy.
-Raf.-Pomożesz?
-K-Ale nie za darmo coś pożyczę od Ciebie,ok?
-Raf.-Pewnie
-K-To ja biorę dół,a Ty górę.
I zabraliśmy się do pracy.Z dołem wyrobiłam się w godzinę,a że Rafaela nie było widać postanowiłam jak nigdy że mu pomogę.Jak weszłam do jego pokoju aż lśniło
-K-To się postarałeś.
-Raf.-Teraz to muszę.(zaśmiał się)To teraz pojedziemy na zakupy.
-K-Chyba pojedziemy na szybkie zakupy.Bo za półtorej godziny mieli przyjechać
-Raf.-Ok to ja pójdę samochód wyprowadzić,a Ty weź sobie nagrodę . Będę czekał na Ciebie w samochodzie.
-K-Ok zaraz przyjdę.I obróciłam się w stronę jego szafy wyciągając to co mi było potrzebne i wrzuciłam to swojego pokoju i szybko zeszłam i siadłam do samochodu.Przez chwilę jechaliśmy w ciszy,pierwszy odezwał się Rafael:
-Wczoraj był tata.
-K-Tak i co chciał?-
-Powiedział że nic nie chcę,oprócz tego że mamy go odwiedzić.-mówił z obojętnością
-Coś więcej mówił?
-Że się gdzieś przeprowadza.
-Gdzie się przeprowadza?
-Nie wiem,chyba do innego miasta.
-A mama jak się czuję?
-Szczerze lepiej już spotyka się ze znajomymi i się uśmiecha.Zresztą sama się przekonasz jak wróci z pracy.
No i dojechaliśmy do supermarketu.Nasze zakupy obracały się wokół stanowisk z warzywami i owocami, napojami,słodyczami i chipsami.Po godzinie wróciliśmy do domu,gdzie czekała na nas mama.Która się przeraziła gdy zobaczyła nasze zakupy.
-M-Wy macie zamiar dzisiaj to wszystko zjeść?
-K-Chyba.
-M-Zrobię Wam sałatkę.
-K-O to ja Ci pomogę.
I sałatka była gotowa w kilka minut.Rafael w tym czasie zamienił nasz salon w małe kino.Zostało podanie naszego mega "zdrowego" jedzenia na stół i zasłonięcie okien.Za to że zostało kilka minut poszłam do swojego pokoju i spakowałam kilka swoich książek,ciuchów.I szybko zeszłam bo usłyszałam jak z dołu dochodzą śmiechy dziewczyn.
-K-Siema spóźnialscy.
-Mat.-O proszę jaka wyszczekana.
-K-Jak zawsze-zawsze lubiłam się z nim drażnić
-M.-Cała Katrin,skromna jak zawsze.
-K-Dzięki za komplement.
-Nicki-To może już pójdziemy na ten film.
-K-Ooo,na film.-głupią udawać to tylko dla nich
-Nicki-No ja już z nią nie mogę.
-K-To przez nogę i dalej możesz.
-Nicki-Ja nie chcę wiedzieć co Ty brałaś.
-K-A wiesz co bym teraz wzięła?
-Nicki-Hmm..No nie wiem.
-K-Ciebie cukiereczku mój słodziutki.
-Nicki-Ale nie przy wszystkich.Poczekaj do wieczora.
-K-Mmm.Dobra chodźmy bo głodna jestem.
I salony wleciałam pierwsza zajmując najlepsze miejsce w pokoju.
-Mat-To co oglądamy?
Jednocześnie Rafael z Emily krzyknęli że chcą horror.Nie byłam zachwycona tym wyborem,ale że było wcześnie nie zdecydowałam się protestować.Gdy już wszyscy się rozkręciło i każdy był skupiony każdy krok wywoływał przerażenie (gdzie ja miałam najgorzej,bo dziewczyny się wtuliły w chłopaków).Jedyna część filmu która wywołała u mnie ulgę i uśmiech na twarzy to napis końcowy 'The End"
-R-E tam słaby,spodziewałem się czegoś lepszego.
-M-Taki zwykły.
-R-To co teraz oglądamy?
-K-Komedie!
-N-Jestem za.
I włączyliśmy komedie która nie należała do przyzwoitych filmów.I nagle nie wiadomo skąd w drzwiach ukazały się dwie postacie.I zanim weszli do nas zaczęłam krzyczeć z dziewczynami.Po chwili do środka weszli Carlos z Alex i spojrzeli na telewizor gdzie scena miała wiele do życzenia.Ja z tego wszystkiego nie wiedziałam co mam z sobą zrobić więc zaczęłam jeść chipsy.
-C-Co my tacy straszni,bo w ubraniach?
Nikt nie wytrzymał każdy w śmiech,oczywiście mój pomysł z jedzeniem chipsów w tym momencie nie był najlepszy bo miskę upuściłam na podłogę a sama zaczęłam się dławić.Reszta jeszcze bardziej w śmiech,a ja na czworaka podeszłam do stolika żeby się czegoś napić,ale nie mogłam się spokojnie napić bo ciągle mieli polewkę.Kiedy już wszystko było dobrze i jak się dołączyli do nas Alex z Carlosem film się zakończył.
-Emily-To teraz potańczmy.Rafael włącz coś.
I nagle sala kinowa przemieniła się małą dyskotekę.Ale jak zobaczyłam jak mój braciszek się zaczęłam się ze śmiechu dusić.Nicki chyba domyśliła się z czego,a raczej z kogo mam taką radochę:
-N-Ej,nie śmiej się z niego.Zobaczysz będzie jeszcze najlepszym tancerzem na świecie.
-R-To ona się ze mnie śmieje?
-K-Haha tak z Ciebie.Nicki chcę to zobaczyć.-I mój braciszek pokazał swe piekielne oblicze i zaczął mnie gonić.Nie wiedziałam co mam zrobić więc podbiegłam do rozbawionego Carlosa:-Ratuj mnie.Proszę.I zaczęłam się za nim chować.I w końcu zrezygnował i przytulił się do swojej dziewczyny.Ale nasz szał przerwał telefon Carlosa specjalnie z Alex przysunęliśmy się bliżej żeby posłuchać.
-Siema,co jest?
-...
-To przyjadę po Was przed 7 może być?
-....
-No spoko,muszę kończyć bo dziewczyny mnie podsłuchują.
-....
-Ok.To do zobaczenia.
Alex zaczęła-Który to był?
-James i kazał Was pozdrowić.
-O jak miło
-To co zbieramy się powoli?
-Katrin.
-Ok to pójdę tylko po swoje rzeczy.I razem zemną powędrował na górę.
-To co jutro nie będzie Cię w domu.
-Dopiero wieczorem.To ta torba którą chcesz wziąć?
-Tak to ta.
-To zaniosę ją.
-Miło. Dziękuje.
-Polecam się na przyszłość.
-No to chodźmy na dół pożegnamy się i wyjdziemy.
I weszliśmy do salony gdzie cisza była zupełna bo zaczęli znowu coś oglądać wiec szeptem zawołaliśmy Alex i powiedzieliśmy "cześć".Kiedy miałam wołać mamę Alex powiedziała że wyszła.I ruszyliśmy.Włączył radio i zaczął śpiewać "Payphone" Chyba domyślił się że byśmy go zagadały co ma zamiar robić.Gdy dojechaliśmy i mieliśmy coś obejrzeć,ale do Carlosa znowu zadzwonił telefon:
-...
-A co się stało?Teraz?
-...
-Ale,
-...
-Dobra zaraz będę.
Po głosie chyba był to już ktoś inny.I się rozłączył próbując być złym:
-Słuchajcie dziewczyny muszę pojechać do chłopaków.
-A-Po co?
-No bo.-słychać było że się zdenerwowała
-No..
-Bo kazali mi przyjechać i im pomóc
-W czym?
-No nie wiem.
-Wiesz co w ogóle nie masz dla nas czasu ciągle coś.!
-Ale to nie moja wina.
-No, a czyja było im powiedzieć że jesteś zajęty!
-Ale mnie potrzebują.Przykro mi że tego nie rozumiesz.
-No tak jeszcze jestem zła.
-Dobra ja nie będę tak rozmawiać.Cześć
Za sobą trzasnął drzwiami i wyszedł.-Alex(zaczęłam nie pewnie)gdzie on pojechał?
-Do chłopaków.Widziałaś jak udawał?
-Co?
-On chciał żebyśmy się pokłócili, to mu pomogłam.
-Jak to?
-Bo oni zawsze przed koncertem spędzają czas razem i chciał to zamaskować pod pretekstem pomocy.I wie że jak jestem zła to nic nie zrobię dopóki mnie nie przeprosi.
-To nie jesteś zła?
-Nie no co Ty.Jutro i tak pójdziemy tam,a on nie będzie się tego spodziewał że my tam możemy być i my.Tylko jestem zła bo mógł Cię z chłopakami poznać i zaprosić ich do nas,ale nie.
-To my też będziemy się same dobrze bawić,po co nam facet.-Chociaż raz Carlos zrobił dobrze że ich do nas nie zaprosił
-Też prawda.-Śmiech
Jeszcze jakiś czas pogadałyśmy dotyczące planu.I zasnęłyśmy na kanapie.
czwartek, 17 kwietnia 2014
Rozdział 5
Obudziłam się chwilę przed siódmą wiec szybki prysznic i założyłam szare rutki,niebieski t-shirt i białe trampki i zeszłam na dół.W kuchni już była Alex z Carlosem.
-C-Cześć,mała i jak się spało?
-K-Hej, dobrze,tylko za 10 min muszę wyjść jak chcę uniknąć spóźnienia.
-C-To zapraszamy na śniadanie,które nam przyrządziła Alex.-pocałował Alex w policzek
-A-To już siadajcie,żebyście się nie spóźnili.
-K-Spóźnili?
-A-A co Ty myślisz że będziesz się tłukła autobusem?-puściła oczko
-C-Właśnie ja Cię podwiozę,bo i tak jadę do studia,a później Alex po Ciebie przyjedzie.
-K-Dziękuję,ale nie chce Wam robić problemu.
-A-Przestań nie robisz,smacznego.-posłała nam słodki uśmiech
Gdy skoczyliśmy już jeść podziękowałam Alex za pyszne śniadanie i wyszłam przed dom,aby dać słodziakom trochę prywatność.Po chwili usłyszałam:
-C-No to co jedziemy?-zadziorny uśmiech
-K-To ja może pójdę na piechotę.?
-C-Chodź,teraz będzie bezpiecznie.-Uśmiechnął się
W czasie drogi opowiadał mi jak to się zaczęło z Alex(był to winien).Na planie wpadli na siebie i w ramach przeprosin zaprosił ją na kawę w pobliskiej kawiarni.
-K-Sam na to wpadłeś?Znaczy na te przeprosiny w kawiarni?
-C-Szczerze to nie.Chłopcy mnie na to namówili.Następnego dnia ją zaprosiłem i też nie tak zwyczajnie,tylko gdy mieliśmy lunch koło jej stolika ustawiliśmy karteczkę z napisem "Jeszcze raz Cię przepraszam za ten wypadek.Może zgodzisz się pójść ze mną na kawę?"I widziałem jak się uśmiecha wtedy chłopcy mnie popchnęli i musiałem ruszyć w jej stronę.
-K-Haha wiedziałam że to takie proste nie mogło być.-I oboje zaczęliśmy się śmiać.Gdy już byliśmy na ostatnim zakręcie do mojej szkoły zauważyłam że idzie Emily (poznałam po czarnej torbie i jej rudych włosach) za rękę z jakimś chłopakiem.Ale chwila to jest chyba Mat,tak to jest Mat.myślałam w myślach.
-C-Hej,jesteś tam?
-K-Ja...A tak jestem.
-C-Zakochana?
-K-haha tak,tak i to bardzo.-słowa wypowiedziane z ironią
-C-To już jesteśmy.
-K-Jeszcze raz dziękuję.-czułam jak głos mi się załamuję
-C-Coś się stało?
-K-Opowiem Ci jak wrócę do domu,dobrze?
-C-Trzymam Cię za słowo.Miłego dnia
-K-Przyda się.Wzajemnie
-C-Widzimy się wieczorem.
-K-Pa
I weszłam szybkim krokiem do szkoły.Koło naszych szafek zobaczyłam że stoi Rafael z Nicki zresztą osób z naszej klasy.Gdy kierowałam się do mojej szafki wszyscy się na mnie spojrzeli wiec powiedziałam"siema" i wyciągnęłam książki do biologii (nasza pierwsza lekcja) i dołączyłam się do reszty.Bardzo nie wiedziałam o czym mówią,ale jak zawsze jakieś głupoty z których wszyscy się śmiali.Po chwili podeszła do nas nasza nauczycielka od angielskiego.
-Nauczycielka-Dzień dobry.Jak wiecie poszukuje uczniów do szkolnego kółka teatralne.I nie będę ukrywała że waszej klasie są osoby który mają ogromny talent.Katrin,Paul (gospodarz klasy,przystojny blondyn-zadaje się z Rebbeca,Bella i Nina) co o tym sądzicie?
-Paul-Ja jestem za,a Ty Katrin?
-Katrin-A mogę się zastanowić i dać znać w poniedziałek?
-Nauczyciela-No dobrze w poniedziałek najpóźniej.
Zadzwonił dzwonek i nauczycielka ruszyła w stronę pokoju nauczycielskiego,a my pod salę.Nie było widać jeszcze ani Mata i Emily. Przyszła nasza wychowawczyni i wpuściła nas do sali.Siadłam na swoje miejsce.Oczywiście pierwsze piętnaście minut przeznaczyła na sprawy wychowawcze.A jak ich nie było, tak nie było,przez to siedziałam sama.Całą lekcje nic nie robiłam,siedziałam i rysowałam z tyłu zeszytu aż do dzwonka.Pocieszałam się tym że została tylko dwie godziny historii i w-f. Na drugą lekcje już się zjawiła moja dwójka,ale nie wiedziałam czy mam się cieszyć.Ale gdy widziałam ich zachowanie to miałam ochotę uciec,czułam że mnie ignorują nawet na historii nie siadła koło mnie jak kiedyś.Wiedziałam że muszę pokazać że jestem silna i cichą nadzieję miałam że to wkrótce się wyjaśni.Siedzieli za mną całą czwórka.Nawet nie zauważyłam kiedy przysiadł się do mnie Paul.
-Paul-Mogę?
-K-Pewnie.-lekki szok
-Paul_Naprawdę zastanawiasz się nad tą propozycją?
-K-Tak,bo nie wiem czy dam radę szczególności teraz kiedy za miesiąc jest koniec roku.
-P-Co jak co,ale o to jestem spokojny że dasz radę.
-K-Dzięki.-uśmiechnęłam się
Była chwila ciszy,gdzie usłyszałam jak Ci z tyłu umawiają się na dzisiaj lecz reszty nie dosłyszałam,bo Paul zaczął obgadywać naszego nauczyciela od historii.W pewnym momencie zaczął go naśladować,tak dokładnie że w tym samym momencie poprawiali swoje wąsy.Cała klasa miała polewkę,a ja zrobiłam się czerwona od śmiechu.Gdy zaczął czytać jakieś źródła nikt na niego uwagi nie zwracał każdy robił co chciał.W pewnym momencie Paul wyjął telefon i powiedział że chcę mieć z zastępcą zdj,oczywiście z początku się zasłaniałam aż w końcu mu uległam gdy powiedział że nawet takie stawi. Nawet z kilka było w miarę,które pozwoliłam mu wstawić.(co mnie bardzo zdziwiło bo zawsze trzymał się z trójcą i podobnymi do nich dziewczynami). Na w-f oczywiście graliśmy w siatkówkę,chociaż to dobrze bo mogłam odreagować wszystkie emocje.Pod koniec lekcji dostałam esemesa od Alex że czeka na mnie już na parkingu.Wiec szybko się przebrałam i wyszłam ze szkoły.Po drodze opowiedziałam jej całą historię.
-A-Pamiętaj,że przyjaźń jest ważna.I nie skreślaj ich od razu,ale nie narzucaj się im to oni muszą dojść do tego jak wiele stracili.To na poprawienie humoru proponuję jakiś deser czekoladowy,a później na zakupy.-uśmiechnęła się
-K-Jestem za!-odwzajemniłam uśmiech
-A-No to jesteśmy.
I weszliśmy do kawiarni,gdzie podali nam w pucharkach lody czekoladowe z bitą śmietaną.Po godzinie ruszyliśmy na łowy.Alex kpiła sobie czarne spodnie,beżową spódniczkę i kilka koszulek.Mnie namówiła na bokserki w moim rozmiarze(rzadko kupowałam ubrania w rozmiarze S) dwie pary rurek i miętową spódnice (z przodu krótszą a z tyłu dłuższą) i kilka koszulek w moim stylu.Po drodze zeszliśmy drogerii po małe kosmetyki.Alex pomogła mi wybrać odpowiedni szampon do włosów a,ja w zamian lakier do paznokci.Tak byłyśmy zmęczone tym chodzeniem że postanowiłyśmy wrócić do domu.
-A-Carlos powiedział Ci już?
-K-A o czym?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witajcie kochani!Zapraszam Was do czytania i do wyrażania waszych opinii bo to bardzo motywuję.Jeśli macie jakieś zastrzeżenia,uwagi piszcie w komentarzach a ja postaram się to naprawić.Za wszelkie niedociągnięcia przepraszam.I przepraszam za wygląd bloga,w najbliższym czasie postaram go trochę do pracować.Jeżeli Wam to się podoba i chcecie to czytać to zapraszam Was jeszcze raz do komentowania :)
-C-Cześć,mała i jak się spało?
-K-Hej, dobrze,tylko za 10 min muszę wyjść jak chcę uniknąć spóźnienia.
-C-To zapraszamy na śniadanie,które nam przyrządziła Alex.-pocałował Alex w policzek
-A-To już siadajcie,żebyście się nie spóźnili.
-K-Spóźnili?
-A-A co Ty myślisz że będziesz się tłukła autobusem?-puściła oczko
-C-Właśnie ja Cię podwiozę,bo i tak jadę do studia,a później Alex po Ciebie przyjedzie.
-K-Dziękuję,ale nie chce Wam robić problemu.
-A-Przestań nie robisz,smacznego.-posłała nam słodki uśmiech
Gdy skoczyliśmy już jeść podziękowałam Alex za pyszne śniadanie i wyszłam przed dom,aby dać słodziakom trochę prywatność.Po chwili usłyszałam:
-C-No to co jedziemy?-zadziorny uśmiech
-K-To ja może pójdę na piechotę.?
-C-Chodź,teraz będzie bezpiecznie.-Uśmiechnął się
W czasie drogi opowiadał mi jak to się zaczęło z Alex(był to winien).Na planie wpadli na siebie i w ramach przeprosin zaprosił ją na kawę w pobliskiej kawiarni.
-K-Sam na to wpadłeś?Znaczy na te przeprosiny w kawiarni?
-C-Szczerze to nie.Chłopcy mnie na to namówili.Następnego dnia ją zaprosiłem i też nie tak zwyczajnie,tylko gdy mieliśmy lunch koło jej stolika ustawiliśmy karteczkę z napisem "Jeszcze raz Cię przepraszam za ten wypadek.Może zgodzisz się pójść ze mną na kawę?"I widziałem jak się uśmiecha wtedy chłopcy mnie popchnęli i musiałem ruszyć w jej stronę.
-K-Haha wiedziałam że to takie proste nie mogło być.-I oboje zaczęliśmy się śmiać.Gdy już byliśmy na ostatnim zakręcie do mojej szkoły zauważyłam że idzie Emily (poznałam po czarnej torbie i jej rudych włosach) za rękę z jakimś chłopakiem.Ale chwila to jest chyba Mat,tak to jest Mat.myślałam w myślach.
-C-Hej,jesteś tam?
-K-Ja...A tak jestem.
-C-Zakochana?
-K-haha tak,tak i to bardzo.-słowa wypowiedziane z ironią
-C-To już jesteśmy.
-K-Jeszcze raz dziękuję.-czułam jak głos mi się załamuję
-C-Coś się stało?
-K-Opowiem Ci jak wrócę do domu,dobrze?
-C-Trzymam Cię za słowo.Miłego dnia
-K-Przyda się.Wzajemnie
-C-Widzimy się wieczorem.
-K-Pa
I weszłam szybkim krokiem do szkoły.Koło naszych szafek zobaczyłam że stoi Rafael z Nicki zresztą osób z naszej klasy.Gdy kierowałam się do mojej szafki wszyscy się na mnie spojrzeli wiec powiedziałam"siema" i wyciągnęłam książki do biologii (nasza pierwsza lekcja) i dołączyłam się do reszty.Bardzo nie wiedziałam o czym mówią,ale jak zawsze jakieś głupoty z których wszyscy się śmiali.Po chwili podeszła do nas nasza nauczycielka od angielskiego.
-Nauczycielka-Dzień dobry.Jak wiecie poszukuje uczniów do szkolnego kółka teatralne.I nie będę ukrywała że waszej klasie są osoby który mają ogromny talent.Katrin,Paul (gospodarz klasy,przystojny blondyn-zadaje się z Rebbeca,Bella i Nina) co o tym sądzicie?
-Paul-Ja jestem za,a Ty Katrin?
-Katrin-A mogę się zastanowić i dać znać w poniedziałek?
-Nauczyciela-No dobrze w poniedziałek najpóźniej.
Zadzwonił dzwonek i nauczycielka ruszyła w stronę pokoju nauczycielskiego,a my pod salę.Nie było widać jeszcze ani Mata i Emily. Przyszła nasza wychowawczyni i wpuściła nas do sali.Siadłam na swoje miejsce.Oczywiście pierwsze piętnaście minut przeznaczyła na sprawy wychowawcze.A jak ich nie było, tak nie było,przez to siedziałam sama.Całą lekcje nic nie robiłam,siedziałam i rysowałam z tyłu zeszytu aż do dzwonka.Pocieszałam się tym że została tylko dwie godziny historii i w-f. Na drugą lekcje już się zjawiła moja dwójka,ale nie wiedziałam czy mam się cieszyć.Ale gdy widziałam ich zachowanie to miałam ochotę uciec,czułam że mnie ignorują nawet na historii nie siadła koło mnie jak kiedyś.Wiedziałam że muszę pokazać że jestem silna i cichą nadzieję miałam że to wkrótce się wyjaśni.Siedzieli za mną całą czwórka.Nawet nie zauważyłam kiedy przysiadł się do mnie Paul.
-Paul-Mogę?
-K-Pewnie.-lekki szok
-Paul_Naprawdę zastanawiasz się nad tą propozycją?
-K-Tak,bo nie wiem czy dam radę szczególności teraz kiedy za miesiąc jest koniec roku.
-P-Co jak co,ale o to jestem spokojny że dasz radę.
-K-Dzięki.-uśmiechnęłam się
Była chwila ciszy,gdzie usłyszałam jak Ci z tyłu umawiają się na dzisiaj lecz reszty nie dosłyszałam,bo Paul zaczął obgadywać naszego nauczyciela od historii.W pewnym momencie zaczął go naśladować,tak dokładnie że w tym samym momencie poprawiali swoje wąsy.Cała klasa miała polewkę,a ja zrobiłam się czerwona od śmiechu.Gdy zaczął czytać jakieś źródła nikt na niego uwagi nie zwracał każdy robił co chciał.W pewnym momencie Paul wyjął telefon i powiedział że chcę mieć z zastępcą zdj,oczywiście z początku się zasłaniałam aż w końcu mu uległam gdy powiedział że nawet takie stawi. Nawet z kilka było w miarę,które pozwoliłam mu wstawić.(co mnie bardzo zdziwiło bo zawsze trzymał się z trójcą i podobnymi do nich dziewczynami). Na w-f oczywiście graliśmy w siatkówkę,chociaż to dobrze bo mogłam odreagować wszystkie emocje.Pod koniec lekcji dostałam esemesa od Alex że czeka na mnie już na parkingu.Wiec szybko się przebrałam i wyszłam ze szkoły.Po drodze opowiedziałam jej całą historię.
-A-Pamiętaj,że przyjaźń jest ważna.I nie skreślaj ich od razu,ale nie narzucaj się im to oni muszą dojść do tego jak wiele stracili.To na poprawienie humoru proponuję jakiś deser czekoladowy,a później na zakupy.-uśmiechnęła się
-K-Jestem za!-odwzajemniłam uśmiech
-A-No to jesteśmy.
I weszliśmy do kawiarni,gdzie podali nam w pucharkach lody czekoladowe z bitą śmietaną.Po godzinie ruszyliśmy na łowy.Alex kpiła sobie czarne spodnie,beżową spódniczkę i kilka koszulek.Mnie namówiła na bokserki w moim rozmiarze(rzadko kupowałam ubrania w rozmiarze S) dwie pary rurek i miętową spódnice (z przodu krótszą a z tyłu dłuższą) i kilka koszulek w moim stylu.Po drodze zeszliśmy drogerii po małe kosmetyki.Alex pomogła mi wybrać odpowiedni szampon do włosów a,ja w zamian lakier do paznokci.Tak byłyśmy zmęczone tym chodzeniem że postanowiłyśmy wrócić do domu.
-A-Carlos powiedział Ci już?
-K-A o czym?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witajcie kochani!Zapraszam Was do czytania i do wyrażania waszych opinii bo to bardzo motywuję.Jeśli macie jakieś zastrzeżenia,uwagi piszcie w komentarzach a ja postaram się to naprawić.Za wszelkie niedociągnięcia przepraszam.I przepraszam za wygląd bloga,w najbliższym czasie postaram go trochę do pracować.Jeżeli Wam to się podoba i chcecie to czytać to zapraszam Was jeszcze raz do komentowania :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
