niedziela, 22 czerwca 2014

Liebster Blog Award

Heej! zostałam dominowana do Liebster Blog Award przez Domi Schmit za co bardzo dziękuje. W życiu bym się tego nie spodziewała:)

„Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował”. 



Oto pytania: 
1. Dlaczego zdecydowałaś się założyć blog?
 W sumie to dlatego że każdy mi mówił że mam bujną wyobraźnie :D
2. Jaki jest Twój ulubiony film? 
"Niezgodna" 
3. Jaki jest Twój ulubiony zespół?
BTR <3 i Guns N' Roses <3
4. Co dodaje Ci weny?
filmy i książki:)
5. Ulubiona piosenka?
James Blunt - "Heart to Heart" <3
6. Ulubiony aktor?
Jest ich wiele,ale najbardziej to chyba Ian Somer :D
7. Ulubiony piosenkarz?
Bruno Mars
8. Ulubiona książka?
"Igrzyska Śmierci"
9. Ulubiony przedmiot w szkole?
chyba w-f i matma (haha żartowałam)
10. Ulubione danie?
lasagne
11. Ulubiony napój?
tymbark <3

Dominuję takie blogi jak :
http://btr-i-zycie-staje-sie-prostsze.blogspot.com/
http://rusherka-opowiada-o-btr.blogspot.com/
Niestety wiecej blogów nie znam :/

Pytania ode mnie:
1.Od kiedy prowadzisz bloga?
2.Twój ulubieniec z BTR?
3.Ulubiona piosenka BTR?
4.Twoja ulubiona pora roku?
5.Ulubiona piosenka?
6.Ulubiony kolor?
7.Twoje zainteresowania?
8.Ulubiona liczba?
9.Twój kolor oczu?
10.Ulubiona liczba?
11.Znak z zodiaku? 

środa, 11 czerwca 2014

Rozdział 7

Hej kochani:) Z góry chciałam Was przeprosić że tak długo nie dodawałam rozdziału,ale to nauka,a teraz doszedł mi kurs na prawko,ale że mam już wakacje to postaram się częściej coś dodawać:).Jestem Wam bardzo wdzięczna że to komentujecie:)
Pozostaje mi jedynie życzyć Wam miłego czytania i komentowania:)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nagle czuję jak ktoś mną trzęsie.Powoli otwieram a nade mną stoi Alex.
-Wstawaj,mamy mało czasu.-mówi zdenerwowana Alex
-A która jest?
-Po 13.
-O kurde a o 15 miałyśmy już wyjechać.
-No właśnie,chodź ze mną na górę poszukamy w co się ubrać.
Złapała mnie za rękę i szybko wbiegłyśmy do mojego pokoju .I przymierzamy wszystkie ciemne ubrania.Wyglądałyśmy trochę śmiesznie jak bandyci planujący skok na bank niż wypad na koncert- długie czarne spodnie,bokserka biała i luźne bluzy Rafaela. Spięłyśmy sobie włosy i założyłyśmy full cap'a plus okulary przeciw słoneczne.
-Wyglądamy świetnie.-rzuciła Alex z uśmiechem
-No tak nikt się nie domyśli że idziemy tylko na koncert.-Obie wybuchnęłyśmy śmiechem
-To co jedziemy po drodze?Po drodze zjemy jakieś śniadanie.
-Ok.To chodźmy
I ruszyłyśmy w spokojnej atmosferze. Pogrążając się we własnych myślach dotyczące tego co ma się wydarzyć za chwilę. Lecz Alex wyrwała mnie z rozmyśleń
-Co taka spokojne?
-No nie wiem,trochę się denerwuję.
-Nie masz czym,ja będę zawsze przy Tobie.Będziemy się dobrze bawiły.Ale wiesz co może posłuchamy ich płyty?
-O bardzo chętnie.- Podałam płytę Alex.I za chwilę zabrzmiała pierwszy utwór, a ja z uwagą przyglądałam się na okładkę albumu "24/seven" przy każdym z nich był od nich autograf.Az tyłu lista piosenek.Kidy się wsłuchiwałam kolejne utwory wiedziałam że są świetni,wbrew pozorom różnią się od innych artystów.Po pewnym czasie zauważyłam jak Alex zerka w moją stronę.
-I jak tam twoje wrażenia.Chyba ich nigdy nie słyszałaś,nie?
-Aż tak bardzo widać?
-Tak troszeczkę.
-Masz rację nie słyszałam ich,ale mają wspaniałe piosenki.
-Po koncercie pokochasz ich bardziej.
-Nie wątpię w to.-uśmiechnęłam się
-Już prawie jesteśmy.Tylko musimy dojść do sceny.
-A daleko mamy?
-Góra 15 min.
Po drodze sprawdzałyśmy każdy szczegół w naszym wyglądzie tuż przed sceną założyłyśmy okulary i full cap'a.Doszłyśmy do bramek gdzie stali ochroniarze którzy prosili o bilety i wskazywali miejsca.Poszłyśmy pod wskazane miejsce niedaleko sceny,z każda minutą ludzi było coraz więcej i więcej.Po scenie chodzili technicy i cały czas coś sprawdzali.Trzy minuty przed rozpoczęciem ludzie zaczęli krzyczeć "Big Time Rush",a my razem z nimi.Po 10 minutowym spóźnieniu wyszli z uśmiechem od ucha do ucha,jedynie Carlos miał smutne oczy.Wszystkie dziewczyny zaczęły z radości piszczeć na sam ich widok.I zaczęła grać muzyka ("Windows Down").Oni sami zaczęli wariować na scenie.Fani albo śpiewali,albo piszczeli.A my po chwili zaczęłyśmy tańczyć do rytmu.Piosenka leciała za piosenką a nam jeszcze bardziej się udzielało,gdy prosili o ręce do góry my pierwsze zaczęłyśmy wymachiwać nimi.W połowie piosenki zauważyłam że oni strasznie przyglądają się swoim słuchaczy.W tedy Alex zaczęła mi krzyczeć do ucha:
-Teraz musimy uważać.Żeby nas nie zobaczyli.-I wtedy zobaczyłam że Alex włosy się rozpuściły.
-Teraz stój spokojnie,muszę Ci włosy poprawić.-I wtedy cała czwórka przyglądała nam się.
-Już nie widać?
-Nie jest dobrze.
I nagle muzyka ucichła i zaczął przemawiać,blondyn :Widzę że się świetnie bawicie.Jesteście najlepsi,kochamy was,ale musicie nam pomóc, nasz kolega Carlos,nagrabił sobie u pewnej dziewczyny i musi ją przeprosić.I zrobi to teraz,tutaj.I gdy dam Wam znak tzn. gdy podniosę rękę do góry wszyscy razem krzykniemy "WYBACZ MU!" Zgadzacie się na to?
I wszyscy krzyknęli że są na tak.A ja spojrzałam na Alex która stoi jakby ducha zobaczyła.
-Alex,wszystko dobrze?
-Tak,ale muszę znaleźć tel,bo nie wiem czy jest wyciszony.
W tym samym momencie odezwał się dobrze zbudowany,brunet:-Teraz poprosimy o ciszę,Carlos dzwoni.Ale nie martwcie się jest na głośno mówiącym wszystko usłyszycie.
Alex jest coraz bardziej przypomina białą ścianę.Kilku tysięczny tłum ucichł,a za dźwiękiem odezwał się telefon Alex.
-Kurde jednak go nie wyciszyłam,Katrin co mam zrobić?
-Teraz spokojnie stój i udawaj że to nie twój telefon.
Carlos widać że się zmieszał,a chłopcy uważnie się przyglądali.Po chwili blondyn się odezwał
-Chyba nie do tej dziewczyny dzwonisz?-i wszyscy wybuchli w śmiech tylko Alex i Carlos stali jak sparaliżowani.Carlos ze smutkiem powiedział:
-Może później spróbujemy.-zagrali jeszcze jeden utwór i zrobili sobie przerwę.W tym czasie my odszukałyśmy telefon i wysłałyśmy do Carlosa esemesa "Coś się stało? Nie mogę teraz rozmawiać.Odezwę się później.Alex"
Chwilę później wrócili na scenę w innych strojach i z większą energią.Chcieli coś powiedzieć ale zostali zagłuszeni przez fanów.I wtedy zaczęła grać muzyka połowa dziewczyn zrobiła słodkie"ooo"("Cover Girl"),a mnie zastanawiał jeden fakt na scenie nie było Carlosa.Kiedy miałam zamiar odkręcić się w stronę Alex zauważyłam że szerokim uśmiechem stoi tuż  przed nami Carlos.Obie zrobiłyśmy wielkie oczy,złapałyśmy się za ręce i przywarłyśmy do ziemi.Kiedy piosenka się skończyła Carlos zdjął nam full capa,a my jeszcze bardziej ścisnęłyśmy sobie dłonie.Czułam że zaraz rzucą się w objęcia,a ja mogę nie zdążyć wyrwać swojej dłoni,ale Carlos odszedł tak po prostu.Alex stała jeszcze przez całą piosenkę sztywno,a ja razem z nią.Nagle koło nas stanął Carlos i wyciągnął dłoń w kierunku Alex i razem weszli na scenę.Obserwuję scenę a tam każdy z nich przychodził z dziewczyną tylko dwa stoliki były wolne,nagle przede mną pojawił się dobrze zbudowany brunet z wyciągniętą ręką do mnie.Przez chwilę przyglądałam mu się uważnie,on cały czas stał jak stał jedynie na jego twarzy pokazał się uśmiech,wiec podałam mu rękę żeby już tak nie stał.Pomógł mi wejść na scenę,a ja idąc do krzesełka czułam że idę jak pokraka,siadając czułam trochę ulgi.Alex była wpatrzona w Carlosa jak w obrazek,reszta chłopców też patrzyła swoim towarzyszkom.W tedy olśniło mnie że on też mi się przygląda i się nie myliłam,aż mi się głupio zrobiło i spuściłam głowę w dół w głębi duszy modliłam się żeby ta piosenka się skończyła.Światła wariowały na scenie różnymi kolorami,a chłopcy wciąż śpiewali "Love Me Again",przy słowach "So baby take my hand, take my hand" (Więc weź moją rękę) ,złapał mnie za rękę,ja z tych emocji aż drygnęłam,ale chyba tego nie zauważył bo śpiewał dalej.Piosenka dobiegła końca odprowadzili dziewczyny na miejsce,tylko nam kazali wejść do jakiegoś ciemnego pomieszczenia przy scenie i zaczekać na nich.Zagrali jeszcze kilka piosenek i zaczęli się żegnać.A ja za rogu usłyszałam głos Alex:
-Kat.,pomóż mi!
-A co się stało?
-Bluzę sobie przycięłam o drzwi.-I zaczęłyśmy szarpać bluzę,za drugim pociągnięciem wyszła,a my razem z nią przewróciłyśmy się na podłogę.Tuż za nami dobiegły śmiechy.Powoli stałyśmy a za nami stała cała rozbawiona czwórka.Alex rzuciła:
-Jak macie się z nas śmiać to my wychodzimy.
-Już się nie będziemy się śmiać.
-Macie ostatnią szanse.-mówiła nadal z oburzeniem
-Wykorzystamy ją najlepiej jak umiemy.-krzyknął blondyn
-Carlos.-Alex szturchnęła w ramię Carlosa
-A tak.Moi drodzy koledzy,mam zaszczyt przedstawić Wam,moją młodszą kuzynkę Katrin.-Odwrócił się w moją stronę:-Katrin,ten blondyn to Kendall,ten co zaprosił Cię na scenę to James i...-W tym momencie wtrącił się Logan:
-A my się chyba znamy?-uśmiechnął się szeroko.A ja próbuję sobie przypomnieć skąd
-Chłopak z mostu.?-Odrzekłam niepewnie
-Zgadza się. Miło Cię widzieć.-I przytulił się do mnie.Reszta też zaczęła krzyczeć że też tak chcą i ze wszystkimi musiałam się przytulić.
-Opowiesz mi w domu,o tym moście.-Odezwał się Carlos
-Pewnie.-Uśmiechnęłam się do niego.
-To co my będziemy się zbierać,Katrin?
-No możemy.
-To my lecimy,pa chłopaki.
-Jak dojedziecie do domu to zadzwońcie.Ja jutro przyjadę do domu.
-O nic się nie martw,damy radę.-I pocałowała go w policzek.
-Pa Carlos.-I przytuliłam się do niego-Pa chłopcy.-Miałam zamiar już wyjść ale zablokowali nam wyjście.
-Czujemy się gorsi.-Oznajmił Logan
-Czemu?-zapytała Alex
-Bo nas nikt nie przytulił.-Zrobił smutną minę James.I wszyscy rozłożyli ręce gotowe do przytulenia.Wiec przytuliłyśmy każdego z osobna i wyszłyśmy.

niedziela, 11 maja 2014

Rozdział 6

Witajcie!:*Trochę ogarnęłam wygląd bloga,ale nie wiem czy Wam się on podoba może macie jakieś propozycję? Mam do Was takie pytanie czy byście chcieli żebym Was informowała o nowym rozdziale to możecie w komentarzu możecie zostawić nicka z tt albo z ask.fm.Jeżeli macie jakieś pytania możecie pytać śmiało na asku:---->http://ask.fm/wreedna18
lub na tt: ---------->https://twitter.com/Trelkaaa i nie wiem czy zauważyliście nową zakładkę" bohaterowie cz.2"to zapraszam do zajrzenia też do niej i to chyba wszystko chciałam powiedzieć:)
Życzę miłego czytania:) I zapraszam do komentowania:)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
-A-O tym że mają koncert,w niedzielę?
-K-Nie.O żadnym koncercie mi nic nie wiadomo.
-A-Ciekawe dlaczego przed nami to ukrywa?
-K-Może zapomniał.
-A-Nie wiem,ale w każdym razie my tam pójdziemy.Tylko tak żeby nas nie poznali.Bo zawsze mi mówił że grają,a teraz to nic.
-K-Ooo.Ciekawe co kombinuję.
-A-Tak.-śmiech -Tylko nic mu nie mówmy.
I dojechaliśmy po drodze do domu Carlosa.Zabrałyśmy rzeczy z bagażnika i weszliśmy do środka.
-C-O już jesteście. Podszedł do swojej dziewczyny czule całując.Ja się przyglądałam się sytuacji z rozbawieniem
-K-Tylko się nie połknijcie.-Odskoczyli od siebie jak oparzeni.Wybuchliśmy śmiechem
-C-To ja mam taki pomysł my się z Alex przejdziemy.A Was zostawimy samych.
-K-Ale o czym Ty mówisz?
-C-Masz w gości w salonie czekają na Ciebie.Nie będziemy wam przeszkadzać,a wy sobie na spokojnie porozmawiacie.Nie długo wrócimy,jak by się coś działo to dzwoń do nas.
-K-Ok.-I wyszli a ja rzuciłam torby w przejściu i weszłam do salonu pewnym krokiem.Na dużej kanapie siedziała cała czwórka.Która spojrzała na mnie jak na wybawienie.Rzuciłam obojętne
-Siema.-Odpowiedzieli z trochę lepszym nastawieniem.Usiadłam na przeciwko ich. Nastała długa cisza,normalnie pewnie zaczęłabym się śmiać,ale w tym przypadku przyglądałam się im uważnie tak jakbym chciała wyczytać z ich twarzy po co tu przyszli.
-K-Chcecie mi o czymś powiedzieć?-Zaczęłam,bo chyba bym w życiu się nie dowiedziała
-Rafael-Słuchaj,to wszystko nie jest tak jak myślisz.
-K-To chcesz mi powiedzieć że nie jesteście razem.?
-Nicki-Masz rację ja chodzę z Rafaelem,tak jak Emily z Matem.
-Emily-I bardzo chciałyśmy Cię przeprosić że Ci nie powiedziałyśmy,ale nie mieliśmy pojęcia jak.
-K-A nie można było normalnie?Za kogo mnie uważacie?
-Nicki-Teraz to wiemy że źle to zrobiłyśmy.Nie powinnyśmy Cię okłamywać.
-K-Ale okłamaliście i już tego nie zmienicie.W szkole też się zachowywaliście tak jakbym była nikim.
-Emily-Nie jesteś nikim jesteś naszą przyjaciółką.
-Nicki-My cię przepraszamy,wybaczysz nam?
-K-Wybaczę,ale pod jednym warunkiem że takie tajemnice macie przede mną ostatni raz.I wszystko mi wyjaśnicie.
Cała czwórka podbiegła do mnie i mnie przytuliła,a ja w oczach miałam łzy.I widać było po nich że jest im strasznie głupio.I za bardzo ich kochałam żeby zapomnieć o nich.
-Mat-Jesteś wielka,już nigdy nie będzie takiej sytuacji.
-Rafael-Pamiętaj że Cię kocham.
-K-Ja Ciebie też,braciszku.-I objął mnie,a od reszty było słychać słodkie "ooo"
-Nicki-To co mamy Ci opowiedzieć?
-K-To może lepiej od początku,żebym się nie pogubiła.-śmiech
Wiec wszystko było wyjaśnione.Obie pary spojrzeli innym kątem na dyskotece szkolnej(Katrin nie było bo zachorowała).
Koło 23 wrócili Carlos z Alex.Kiedy my jedliśmy zamówioną pizze.
-K-Zjecie z nami?-zapytałam trzecią parę
-C-Ktoś czyta mi w myślach.-uśmiechnął się|
-Rafael-To serdecznie zapraszamy.-A ja poszłam po talerzyki i szklanki.
Kiedy zjadłyśmy Rafael zaczął::-To my będziemy się zbierać?
-K-Już?No dobrze nie będę was zatrzymywała.
-Raf.-A kiedy nas odwiedzisz?
-K-Jutro przyjdę do domu.-uśmiechnęłam się
-Raf.-No dobrze to powiem mamie.
-Nicki-To my lecimy.Trzymaj się kochana jak coś to się odzywaj do nas.
-Emily- Mam pomysł,może spotkamy się wszyscy u Katrin i Rafaela i pooglądamy jakiś film?
-Nicki-O to jest dobre.Zgadzacie się?Mat podniósł mnie do góry tak wysoko że głową dotykałam sufit
-K-Ej puść mnie.Co Ty robisz chcesz żebym głowę straciła?
-Mat-Może
-K-Lepiej mnie puść,jak nie chcesz mieć kłopotów z moim bratem.-posłusznie postawił mnie na podłogę
-Raf.-Ja jestem za to widzimy się o 16?
-K-No to jesteśmy umówieni.
-Emily-To do zobaczenia Katrin.-I wyszli a ja wróciłam do salonu,aby ogarnąć po naszej kolacji.Kiedy zmywałam za mną odezwał się głos.
-Alex-I jak tam,wszystko na dobrej drodze,co?
-K-Tak,nie potrafiłabym o nich zapomnieć.
-Alex-A o nas?
-K-Nawet gdybym chciała,to mi nie wyjdzie.-pokazałam język
-A- Och ty wredoto!
-K-Też Cię kocham.A gdzie Carlos?
-A-Na górze,czegoś tam szuka.A właśnie co do niedzieli to jest nadal aktualne,tylko musimy mieć jakieś przebranie  żeby nas nie poznali.
-K-To ja jutro w domu czegoś poszukam.
-C-A co chcesz szukać,może to ja mam?
-K-Chyba raczej nie?
-C-Dobra nie wnikam.
-A-No lepiej nie wnikaj,kochanie.-obieli się
-K-Nie chcę nic mówić,ale po dole mnie nie oprowadziłeś i nie bardzo wiem co gdzie jest.
-C-A no faktycznie.-I zaczął pokazywać na różne drzwi.Po prawo od wejścia jest moja sypialni z łazienką i garderobą ,obok gabinet,po drugiej stronie na wprost łazienka ogólnodostępna no i salon z kuchnią.
-K-Ok,to już wiem gdzie Cie szukać.
-C-Wpadaj kiedy chcesz.
-K-Na pewno wpadnę.-uśmiechnęłam się szyderczo
-C-Tylko bez głupich żartów.
-K-Bez głupich,powiadasz?
-C-To ma coś znaczyć?
-K-Może nic,może jednak coś.
-C-Mówisz jak chory człowiek.Może zadzwonić po pomoc?
-K-Jak mówisz o dobrze zbudowanych w mundurach strażakach,to zadzwoń .
-C-Ja mam na myśli panów z białymi kaftanami.
-K-Ooo teraz to przegiąłeś. Foch forever.
-C-Na pięć minut?
-K-Może.
-C-I tak mnie kochasz.
-K-Love forever.
-C-Słodko.To robimy tego pięknego wieczoru?
-A-To może jakaś komedia?
-K-Wiecie co to ja już się położę,miłego wieczoru.
-A-Na pewno z nami nie zostaniesz?
-K-Może innym razem.Dobranoc
-A-Kolorowych
I poszłam na górę do swojego pokoju wzięłam szybki prysznic i poszłam spać.
Xxx
Następnego ranka zeszłam na dół do kuchni,aby zrobić śniadanie,a na lodówce zostałam karteczkę
"Dzień dobry.Miałem pilny telefon i musiałem pojechać do studio,Alex też ma  spotkanie.Wieczorem po Ciebie przyjadę.Na komodzie w przedpokoju leżą twoje klucze.Pozdrawiam  Carlos:)"I za chwilę wyszłam udając się w stronę przystanku.Na miejscu zostałam jedynie Rafaela w kuchni.
-Raf.-O jak dobrze że już jesteś.
-K-Ja też się cieszę.Jest mama?
-Raf.-W pracy,później będzie.
Gdy weszłam do salonu aż się przeraziłam.Cały pokój w okruszkach wszędzie leżały puste opakowania.
-Raf.-Czysto no,nie?
-K-Bardzo jak nigdy.
-Raf.-Pomożesz?
-K-Ale nie za darmo coś pożyczę od Ciebie,ok?
-Raf.-Pewnie
-K-To ja biorę dół,a Ty górę.
I zabraliśmy się do pracy.Z dołem wyrobiłam się w godzinę,a że Rafaela nie było widać postanowiłam jak nigdy że mu pomogę.Jak weszłam do jego pokoju aż lśniło
-K-To się postarałeś.
-Raf.-Teraz to muszę.(zaśmiał się)To teraz pojedziemy na zakupy.
-K-Chyba pojedziemy na szybkie zakupy.Bo za półtorej godziny mieli przyjechać
-Raf.-Ok to ja pójdę samochód wyprowadzić,a Ty weź sobie nagrodę . Będę czekał na Ciebie w samochodzie.
-K-Ok zaraz przyjdę.I obróciłam się w stronę jego szafy wyciągając to co mi było potrzebne i wrzuciłam to swojego pokoju i szybko zeszłam i siadłam do samochodu.Przez chwilę jechaliśmy w ciszy,pierwszy odezwał się Rafael:
-Wczoraj był tata.
-K-Tak i co chciał?-
-Powiedział że nic nie chcę,oprócz tego że mamy go odwiedzić.-mówił z obojętnością
-Coś więcej mówił?
-Że się gdzieś przeprowadza.
-Gdzie się przeprowadza?
-Nie wiem,chyba do innego miasta.
-A mama jak się czuję?
-Szczerze lepiej już spotyka się ze znajomymi i się uśmiecha.Zresztą sama się przekonasz jak wróci z pracy.
No i dojechaliśmy do supermarketu.Nasze zakupy obracały się wokół stanowisk z warzywami i owocami, napojami,słodyczami  i chipsami.Po godzinie wróciliśmy do domu,gdzie czekała na nas mama.Która się przeraziła gdy zobaczyła nasze zakupy.
-M-Wy macie zamiar dzisiaj to wszystko zjeść?
-K-Chyba.
-M-Zrobię Wam sałatkę.
-K-O to ja Ci pomogę.
I sałatka była gotowa w kilka minut.Rafael w tym czasie zamienił nasz salon w małe kino.Zostało podanie naszego mega "zdrowego" jedzenia na stół i zasłonięcie okien.Za to że zostało kilka minut poszłam do swojego pokoju i spakowałam kilka swoich książek,ciuchów.I szybko zeszłam bo usłyszałam jak z dołu dochodzą śmiechy dziewczyn.
-K-Siema  spóźnialscy.
-Mat.-O proszę jaka wyszczekana.
-K-Jak zawsze-zawsze lubiłam się z nim drażnić
-M.-Cała Katrin,skromna jak zawsze.
-K-Dzięki za komplement.
-Nicki-To może już pójdziemy na ten film.
-K-Ooo,na film.-głupią udawać to tylko dla nich
-Nicki-No ja już z nią nie mogę.
-K-To przez nogę i dalej możesz.
-Nicki-Ja nie chcę wiedzieć co Ty brałaś.
-K-A wiesz co bym teraz wzięła?
-Nicki-Hmm..No nie wiem.
-K-Ciebie cukiereczku mój słodziutki.
-Nicki-Ale nie przy wszystkich.Poczekaj do wieczora.
-K-Mmm.Dobra chodźmy bo głodna jestem.
I salony wleciałam pierwsza zajmując najlepsze miejsce w pokoju.
-Mat-To co oglądamy?
Jednocześnie Rafael z Emily krzyknęli że chcą horror.Nie byłam zachwycona tym wyborem,ale że było wcześnie nie zdecydowałam się protestować.Gdy już wszyscy się rozkręciło i każdy był skupiony każdy krok wywoływał przerażenie (gdzie ja miałam najgorzej,bo dziewczyny się wtuliły w chłopaków).Jedyna część filmu która wywołała u mnie ulgę i uśmiech na twarzy to napis końcowy 'The End"
-R-E tam słaby,spodziewałem się czegoś lepszego.
-M-Taki zwykły.
-R-To co teraz oglądamy?
-K-Komedie!
-N-Jestem za.
I włączyliśmy komedie która nie należała do przyzwoitych filmów.I nagle nie wiadomo skąd w drzwiach ukazały się dwie postacie.I zanim weszli do nas zaczęłam krzyczeć z dziewczynami.Po chwili do środka weszli Carlos z Alex i spojrzeli na telewizor gdzie scena miała wiele do życzenia.Ja z tego wszystkiego nie wiedziałam co mam z sobą zrobić więc zaczęłam jeść chipsy.
-C-Co my tacy straszni,bo w ubraniach?
Nikt nie wytrzymał każdy w śmiech,oczywiście mój pomysł z jedzeniem chipsów w tym momencie nie był najlepszy bo miskę upuściłam na podłogę a sama zaczęłam się dławić.Reszta jeszcze bardziej w śmiech,a ja na czworaka podeszłam do stolika żeby się czegoś napić,ale nie mogłam się spokojnie napić bo ciągle mieli polewkę.Kiedy już wszystko było dobrze i jak się dołączyli do nas Alex z Carlosem film się zakończył.
-Emily-To teraz potańczmy.Rafael włącz coś.
I nagle sala kinowa przemieniła się małą dyskotekę.Ale jak zobaczyłam jak mój braciszek się zaczęłam się ze śmiechu dusić.Nicki chyba domyśliła się z czego,a raczej z kogo mam taką radochę:
-N-Ej,nie śmiej się z niego.Zobaczysz będzie jeszcze najlepszym tancerzem na świecie.
-R-To ona się ze mnie śmieje?
-K-Haha tak z Ciebie.Nicki chcę to zobaczyć.-I mój braciszek pokazał swe piekielne oblicze i zaczął mnie gonić.Nie wiedziałam co mam zrobić więc podbiegłam do rozbawionego Carlosa:-Ratuj mnie.Proszę.I zaczęłam się za nim chować.I w końcu zrezygnował i przytulił się do swojej dziewczyny.Ale nasz szał przerwał telefon Carlosa specjalnie z Alex przysunęliśmy się bliżej żeby posłuchać.
-Siema,co jest?
-...
-To przyjadę po Was przed 7 może być?
-....
-No spoko,muszę kończyć bo dziewczyny mnie podsłuchują.
-....
-Ok.To do zobaczenia.
Alex zaczęła-Który to był?
-James i kazał Was pozdrowić.
-O jak miło
-To co zbieramy się powoli?
-Katrin.
-Ok to pójdę tylko po swoje rzeczy.I razem zemną powędrował na górę.
-To co jutro nie będzie Cię w domu.
-Dopiero wieczorem.To ta torba którą chcesz wziąć?
-Tak to ta.
-To zaniosę ją.
-Miło. Dziękuje.
-Polecam się na przyszłość.
-No to chodźmy na dół pożegnamy się i wyjdziemy.
I weszliśmy do salony gdzie cisza była zupełna bo zaczęli znowu coś oglądać wiec szeptem zawołaliśmy Alex i powiedzieliśmy "cześć".Kiedy miałam wołać mamę Alex powiedziała że wyszła.I ruszyliśmy.Włączył radio i zaczął śpiewać "Payphone" Chyba domyślił się że byśmy go zagadały co ma zamiar robić.Gdy dojechaliśmy i mieliśmy coś obejrzeć,ale do Carlosa znowu zadzwonił telefon:
-...
-A co się stało?Teraz?
-...
-Ale,
-...
-Dobra zaraz będę.
Po głosie chyba był to już ktoś inny.I się rozłączył próbując być złym:
-Słuchajcie dziewczyny muszę pojechać do chłopaków.
-A-Po co?
-No bo.-słychać było że się zdenerwowała
-No..
-Bo kazali mi przyjechać i im pomóc
-W czym?
-No nie wiem.
-Wiesz co w ogóle nie masz dla nas czasu ciągle coś.!
-Ale to nie moja wina.
-No, a czyja było im powiedzieć że jesteś zajęty!
-Ale mnie potrzebują.Przykro mi że tego nie rozumiesz.
-No tak jeszcze jestem zła.
-Dobra ja nie będę tak rozmawiać.Cześć
Za sobą trzasnął drzwiami i wyszedł.-Alex(zaczęłam nie pewnie)gdzie on pojechał?
-Do chłopaków.Widziałaś jak udawał?
-Co?
-On chciał żebyśmy się pokłócili, to mu pomogłam.
-Jak to?
-Bo oni zawsze przed koncertem spędzają czas razem i chciał to zamaskować pod pretekstem pomocy.I wie że jak jestem zła to nic nie zrobię dopóki mnie nie przeprosi.
-To nie jesteś zła?
-Nie no co Ty.Jutro i tak pójdziemy tam,a on nie będzie się tego spodziewał że my tam możemy być i my.Tylko jestem zła bo mógł Cię z chłopakami poznać i zaprosić ich do nas,ale nie.
-To my też będziemy się same dobrze bawić,po co nam facet.-Chociaż raz Carlos zrobił dobrze że ich do nas nie zaprosił
-Też prawda.-Śmiech
Jeszcze jakiś czas pogadałyśmy dotyczące planu.I zasnęłyśmy na kanapie.

czwartek, 17 kwietnia 2014

Rozdział 5

Obudziłam się chwilę przed siódmą wiec szybki prysznic i założyłam szare rutki,niebieski t-shirt i białe trampki i zeszłam na dół.W kuchni już była Alex z Carlosem.
-C-Cześć,mała i jak się spało?
-K-Hej, dobrze,tylko za 10 min muszę wyjść jak chcę uniknąć spóźnienia.
-C-To zapraszamy na śniadanie,które nam przyrządziła Alex.-pocałował Alex w policzek
-A-To już siadajcie,żebyście się nie spóźnili.
-K-Spóźnili?
-A-A co Ty myślisz że będziesz się tłukła autobusem?-puściła oczko
-C-Właśnie ja Cię podwiozę,bo i tak jadę do studia,a później Alex po Ciebie przyjedzie.
-K-Dziękuję,ale nie chce Wam robić problemu.
-A-Przestań nie robisz,smacznego.-posłała nam słodki uśmiech
Gdy skoczyliśmy już jeść podziękowałam Alex za pyszne śniadanie i wyszłam przed dom,aby dać słodziakom trochę prywatność.Po chwili usłyszałam:
-C-No to co jedziemy?-zadziorny uśmiech
-K-To ja może pójdę na piechotę.?
-C-Chodź,teraz będzie bezpiecznie.-Uśmiechnął się
W czasie drogi opowiadał mi jak to się zaczęło z Alex(był to winien).Na planie wpadli na siebie i w ramach przeprosin zaprosił ją na kawę w pobliskiej kawiarni.
-K-Sam na to wpadłeś?Znaczy na te przeprosiny w kawiarni?
-C-Szczerze to nie.Chłopcy mnie na to namówili.Następnego dnia ją zaprosiłem i też nie tak zwyczajnie,tylko gdy mieliśmy lunch koło jej stolika ustawiliśmy karteczkę z napisem "Jeszcze raz Cię przepraszam za ten wypadek.Może zgodzisz się pójść ze mną na kawę?"I widziałem jak się uśmiecha wtedy chłopcy mnie popchnęli i musiałem ruszyć w jej stronę.
-K-Haha wiedziałam że to takie proste nie mogło być.-I oboje zaczęliśmy się śmiać.Gdy już byliśmy na ostatnim zakręcie do mojej szkoły zauważyłam że idzie Emily (poznałam po czarnej torbie i jej rudych włosach) za rękę z jakimś chłopakiem.Ale chwila to jest chyba Mat,tak to jest Mat.myślałam w myślach.
-C-Hej,jesteś tam?
-K-Ja...A tak jestem.
-C-Zakochana?
-K-haha tak,tak i to bardzo.-słowa wypowiedziane z ironią
-C-To już jesteśmy.
-K-Jeszcze raz dziękuję.-czułam jak głos mi się załamuję
-C-Coś się stało?
-K-Opowiem Ci jak wrócę do domu,dobrze?
-C-Trzymam Cię za słowo.Miłego dnia
-K-Przyda się.Wzajemnie
-C-Widzimy się wieczorem.
-K-Pa
I weszłam szybkim krokiem do szkoły.Koło naszych szafek zobaczyłam że stoi Rafael z Nicki zresztą osób z naszej klasy.Gdy kierowałam się do mojej szafki wszyscy się na mnie spojrzeli wiec powiedziałam"siema" i wyciągnęłam  książki do biologii (nasza pierwsza lekcja) i dołączyłam się do reszty.Bardzo nie wiedziałam o czym mówią,ale jak zawsze jakieś głupoty z których wszyscy się śmiali.Po chwili podeszła do nas nasza nauczycielka od angielskiego.
-Nauczycielka-Dzień dobry.Jak wiecie poszukuje uczniów do szkolnego kółka teatralne.I nie będę ukrywała że waszej klasie są osoby który mają ogromny talent.Katrin,Paul (gospodarz klasy,przystojny blondyn-zadaje się z Rebbeca,Bella i Nina) co o tym sądzicie?
-Paul-Ja jestem za,a Ty Katrin?
-Katrin-A mogę się zastanowić i dać znać w poniedziałek?
-Nauczyciela-No dobrze w poniedziałek najpóźniej.
Zadzwonił dzwonek i nauczycielka ruszyła w stronę pokoju nauczycielskiego,a my pod salę.Nie było widać jeszcze ani Mata i Emily. Przyszła nasza wychowawczyni i wpuściła nas do sali.Siadłam na swoje miejsce.Oczywiście pierwsze piętnaście minut przeznaczyła na sprawy wychowawcze.A jak ich nie było, tak nie było,przez to siedziałam sama.Całą lekcje nic nie robiłam,siedziałam i rysowałam z tyłu zeszytu aż do dzwonka.Pocieszałam się tym że została tylko dwie godziny historii i w-f. Na drugą lekcje już się zjawiła moja dwójka,ale nie wiedziałam czy mam się cieszyć.Ale gdy widziałam ich zachowanie to miałam ochotę uciec,czułam że mnie ignorują nawet na historii nie siadła koło mnie jak kiedyś.Wiedziałam że muszę pokazać że jestem silna i cichą nadzieję miałam że to wkrótce się wyjaśni.Siedzieli za mną całą czwórka.Nawet nie zauważyłam kiedy przysiadł się do mnie Paul.
-Paul-Mogę?
-K-Pewnie.-lekki szok
-Paul_Naprawdę zastanawiasz się nad tą propozycją?
-K-Tak,bo nie wiem czy dam radę szczególności teraz kiedy za miesiąc jest koniec roku.
-P-Co jak co,ale o to jestem spokojny że dasz radę.
-K-Dzięki.-uśmiechnęłam się
Była chwila ciszy,gdzie usłyszałam jak Ci z tyłu umawiają się na dzisiaj lecz reszty nie dosłyszałam,bo Paul zaczął obgadywać naszego nauczyciela od historii.W pewnym momencie zaczął go naśladować,tak dokładnie że w tym samym momencie poprawiali swoje wąsy.Cała klasa miała polewkę,a ja zrobiłam się czerwona od śmiechu.Gdy zaczął czytać jakieś źródła nikt na niego uwagi nie zwracał każdy robił co chciał.W pewnym momencie Paul wyjął telefon i powiedział że chcę mieć z zastępcą zdj,oczywiście z początku się zasłaniałam aż w końcu mu uległam gdy powiedział że nawet takie stawi. Nawet z kilka było w miarę,które pozwoliłam mu wstawić.(co mnie bardzo zdziwiło bo zawsze trzymał się z trójcą i podobnymi do nich dziewczynami). Na w-f oczywiście graliśmy w siatkówkę,chociaż to dobrze bo mogłam odreagować wszystkie emocje.Pod koniec lekcji dostałam esemesa od Alex że czeka na mnie już na parkingu.Wiec szybko się przebrałam i wyszłam ze szkoły.Po drodze opowiedziałam jej całą historię.
-A-Pamiętaj,że przyjaźń jest ważna.I nie skreślaj ich od razu,ale nie narzucaj się im to oni muszą dojść do tego jak wiele stracili.To na poprawienie humoru proponuję jakiś deser czekoladowy,a później na zakupy.-uśmiechnęła się
-K-Jestem za!-odwzajemniłam uśmiech
-A-No to jesteśmy.
I weszliśmy do kawiarni,gdzie podali nam w pucharkach lody czekoladowe z bitą śmietaną.Po godzinie ruszyliśmy na łowy.Alex kpiła sobie czarne spodnie,beżową spódniczkę i kilka koszulek.Mnie namówiła na bokserki w moim rozmiarze(rzadko kupowałam ubrania w rozmiarze S) dwie pary rurek i miętową spódnice (z przodu krótszą a z tyłu dłuższą) i kilka koszulek w moim stylu.Po drodze zeszliśmy drogerii po małe kosmetyki.Alex pomogła mi wybrać odpowiedni szampon do włosów a,ja w zamian lakier do paznokci.Tak byłyśmy zmęczone tym chodzeniem że postanowiłyśmy wrócić do domu.
-A-Carlos powiedział Ci już?
-K-A o czym?

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witajcie kochani!Zapraszam Was do czytania i do wyrażania waszych opinii bo to bardzo motywuję.Jeśli macie jakieś zastrzeżenia,uwagi piszcie w komentarzach a ja postaram się to naprawić.Za wszelkie niedociągnięcia przepraszam.I przepraszam za wygląd bloga,w najbliższym czasie postaram go trochę do pracować.Jeżeli Wam to się podoba i chcecie to czytać to zapraszam Was jeszcze raz do komentowania :)

piątek, 11 kwietnia 2014

Rozdział 4

Myślałam że ta droga będzie jedną z tych które są spokojne,jednak jak zawsze Carlos musiał coś odwalić że minuty ciszy nie było.W każdej sekundzie nam bardziej padało na głowę.W pewnym momencie otworzyłam okno i krzyknęłam-Ratunku,psychopata,mnie dopadł! Z jego strony usłyszeć można było przeraźliwy śmiech i niestety zamknął mi okno i dodał gazu.
-K-Co Ty robisz?Chcesz nas zabić?-puściłam mu oczko
-C-Boisz się mnie ?
-K-Ciebie?Ależ owszem.-słowa z ironią-w tedy przyspieszył jeszcze bardziej
-C-A teraz?-jego mina nic nie chciała zdradzić co chcę zrobić.
-K-Taak!Proszę Cie uspokój się.Będę już grzeczna.
-C-Aby na pewno?-widać było że ta sytuacja mu się podoba.
-K-O tak mówię całkiem poważnie.-mina słodkiego pieska 
W tym momencie raptownie zahamował pod wielką bramą za którą nic nie było widać
-C-Ufasz mi?-cwana mina 
-K-Teraz już chyba nie.-I oboje się roześmialiśmy
-C-To chyba czy na pewno?
-K-Ja bym Ci nie ufała,takiemu wspaniałemu mężczyźnie jak Ty.
-C-W takim razie mam dla Ciebie dobrą i złą wiadomość.Od której mam zacząć?
-K-To to od złej.-teraz to mogłam się wszystkiego spodziewać.
-C-Zła jest taka że nasza podróż się skończyła.A dobra że jesteśmy prawie na miejscu.
-K-Prawie?-W tym momencie otworzyła się brama i Carlos zaczął powoli wjeżdżać.
-C-To jesteśmy na miejscu.-uśmiechnął się do mnie
-K-Ale mnie wystraszyłeś.-Szturchnęłam go w ramię.
-C-Ależ przepraszam,królewno.-puścił oczko i wysiadł z samochodu i otworzył mi drzwi.Kiedy wysiadłam zobaczyłam to co zasłaniała wysoka brama.Ogromną wille z ogromnymi oknami.Carlos wziął moją walizkę i ruszyliśmy w stronę drzwi,a zza drzwiami było jeszcze piękniej.
-C-To może małe zwiedzanie?
-K-No pewnie.- Ruszyliśmy na górę, a tam minęliśmy pięć sypialni,małe studium nagrań,gabinet.
-K-Jej jak tu pięknie masz.
-C-Ale nie aż tak pięknie jak jest piękna niewiasta stojąca koło mnie.
-K-Ty poeta.Lepiej pokaż mi moją komnatę.-Oboje zaczęliśmy się śmiać.
-C-Z miłą przyjemnością.-I pociągnął mnie za sobą.I otworzył drzwi a zza drzwiami zobaczyłam duże łóżko a po dwóch stronach stały szafki nocne(z białego drewna) z lampkami i przy ścianie komoda(z takiego samego koloru).Bardzo się zdziwiłam że są jeszcze kolejne drzwi chyba Carlos zauważył moje zdziwienie
-C-Stwierdziłem że lepiej Ci będzie gdy będziesz miała swoją własną łazienkę.
-K-Naprawdę?Jesteś kochany.
-C-To nie jest ten moment w którym powinnaś rzucić mi się na szyję?-cwaniacka mina
-K-Rzucić Ci się może poduszka na szyję.-W tej samej chwili rzuciłam w niego poduszką nie wiedząc jakie będą jej konsekwencje. Rozpętała się wojna na poduszki,w pewnym momencie tak dostałam po głowie aż mnie przyćmiło i spadłam z łóżka.
-C-Żyjesz?-nabijał się ze mnie.
-K-Ał!-wstał i pomógł mi wstać.
-C-Coś Cię boli?
-K-Tak,czoło mi rozwaliłeś.-jak zobaczyłam jego przerażoną minę nie wytrzymałam i buchnęłam śmiechem
-C- Z czego się śmiejesz?Przecież czoło masz rozwalone.-poważny był jak nigdy,a ja nie umiałam się opanować i banan na twarzy sam mi się rysował.
-K-Hahaha Szkoda haha że hahaha nie widzisz swojej miny.-z trudem wydobyłam resztki siły
-C-Ja idę po apteczkę,bo widzę że na tym czole się nie skończy.Nie ruszaj się z stąd zaraz wracam.-Po chwili wrócił z małą apteczką.
-C-Teraz może trochę zapiec.(i przykleił plaster)Hmm..to może ja w ramach przeprosin ugotuję coś na kolację i widzimy się na dolę.
-K-Hmm kolacja powiadasz,a bezpieczna będzie?-puściłam mu oczko
-C-Jak najbardziej.Za pół godziny widzę Cię na dole.
-K-Tak jest.-przyjęłam pozę wojskowego.Carlos się tylko uśmiechnął i wyszedł zamykając drzwi za sobą.Wiec postanowiłam się rozpakować się. Pochowałam ubrania do komody i poszłam wziąć szybki prysznic.Gdy wyszłam z łazienki stwierdziłam że może jeszcze coś pomogę Carlosowi. Po zapachu odnalazłam kuchnie.Gdy miałam już wchodzić usłyszałam głos damski.I już miałam się wycofywać Carlos wyszedł
-C-Ooo znalazłaś mnie,a już miałem po Ciebie iść.
-K-Widzę że masz gościa to ja wrócę do siebie nie chcę Wam przeszkadzać.
-C-Przestań.Chcę żebyście się poznały.-Złapał mnie za rękę i wprowadził do kuchni.
 Koło stołu stała niska zgrabna blondynka. I podeszła do nas uśmiechając się do mnie.
-C-(skierował się w stronę Alex)Alex to jest moja kuzynka Katrin(skierował się w moją stronę),Katrin to jest moja dziewczyna Alex.
-Alex-Hej.Bardzo miło mi Cie poznać,Carlos wiele razy o Tobie wspominał.
-Katrin-Tak,naprawdę.Bo przy mnie ciągle opowiada o Tobie.-uśmiechnęłam się
-C-Zapraszam do stołu,moje panie.Zapraszam na moją popisową sałatkę mam nadzieję że będzie Wam smakowała.-Nałożył najpierw Alex,a później mi (szepnął mi do ucha"dziękuję").
Przez moment była cisza,pierwsza odezwała się Alex. Pochwaliłyśmy Carlosa za jego talent kulinarny.Wtedy nabrałam odwagi,aby zapytać jak się poznali.Okazało się że na planie wpadli na siebie i Carlos w tym momencie pił wodę która wylała się na bluzkę Alex.Gdy tak gadaliśmy Carlos krzyknął-Kurde jest już po północy.
-A-Już tak późno.To ja będę się zbierała.
-C-Przestań przenocujesz u nas.(Alex kiwnęła głową na znak że się zgadza)A Ty Katrin na którą masz do szkoły?
-K-Na 9,to ja już się będę zbierać do siebie.
-A-A o której kończysz?
-K-O 12.30.-aż się zdziwiłam
-A-To może przyjadę po Ciebie i pojedziemy do centrum handlowego?-puściła mi oczko a Carlos kiwał głową żebym się zgodziła.
-K-Ok.Czemu nie.
-A-To jesteśmy umówione.
-K-Tak,będę czekała na parkingu.To dobranoc.
-C-A buziak na dobranoc?
-A-Zgadzam się z Carlosem.-Wiec posłusznie pocałowałam ich w policzek.
-K-Dobranoc i nie siedźcie za długo.
-C-Nie będziemy zaraz się też kładziemy.Dobranoc.
I poszłam na górę do swojego pokoju.Przebrałam się w piżamę i poszłam spać.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Witajcie! Mam nadzieję że podoba Wam się ten rozdział.Na początku chciałam Wam podziękować za komentarze i opinie.I zachęcam Was do komentowania :)

niedziela, 6 kwietnia 2014

Rozdział 3

Gdy usłyszałam dzwonek do drzwi szybko pobiegłam aby otworzyć bo myślałam że to Carlos.Ale w drzwiach stanęła Nicki.-
N-Heej jest Rafał?
-K-Rafał?
-N-Tak spotykamy się od pewnego czasu,nic Ci nie mówiłam bo nie było okazji.
-K-Okazji?! Ok pójdę go zawołać,wejdź.Zła poszłam do niego,aby szedł.Ten się na mnie dziwnie spojrzał i zszedł.  Stanęłam tak aby mieć dobry widok na nich.Widziałam jak całuję ja i wychodzą to oznaczało jedno że spory czas się spotykali,a mi nic nie powiedzieli.Czułam się strasznie chciałam się cieszyć,ale nie mogłam.Nawet nie wiedziałam kiedy łzy mi napływają na moje szczęście w tym momencie przyszedł Carlos.Pierwsze co zrobił gdy mnie zobaczył przytulił mnie jak brat.Usiedliśmy z gorącą czekoladą na tarasie i rozmawialiśmy tak jakby nie było żadnej przerwy.Ale w tedy usłyszałam jak mój tata przyszedł z nową partnerką z papierami rozwodowymi.Ta kobieta była ozłocona złotem i śmiała się mamie w twarz.Ale zaczęli się o wszystko kłócić zaczął żądać pieniędzy za połowę domu.Ja z każdą chwilą go bardziej nienawidziłam.Mama sama zaczęła płakać zaczęła go prosić żeby tego nie robił.Ten wtedy powiedział
-T-Zmarnowałem 20 lat żyjąc z Tobą i tym razem nie ulegnę Ci!Wtedy zobaczył że ja stoję i mam zaciśnięte dłonie.Podszedł do mnie i chciał się przytulić,ale ja w tym momencie walnęłam mu z liścia. Widziałam że policzek ma czerwony,ale nie czułam żalu.Widziałam jak oczy robią mu się szkliste,ale to już nic nie zmieni od teraz już nie mam ojca,najgorsze że Carlos to wszystko widział.Wyszli trzaskając drzwiami.
Poszłam do pokoju aby się uspokoić.Nagle w pokoju stanęła mama z Carlosem
-A-Kochanie,postanowiłam że na pewien czas dobrze by było abyś zmieniła otoczenie.Ja muszę tu załatwić sprawy.Wiec chciałabym żebyś zamieszkała razem z Carlosem normalnie będziesz chodziła do liceum nawet bliżej będziesz trochę miała.Przynajmniej do końca roku?Co Ty na to?
-K-A co z Rafałem?
-A-On zostanie ze mną.
-K-Dobrze,ale będę Ci odwiedzała.
-A-No ja myślę.To się pakuj i dzisiaj jedziesz do Carlosa.
-K-Dobrze.
Widać było że Carlos jest szczęśliwy ja w sumie też byłam szczęsliwa że odetnę się trochę.Zabrałam do walizki potrzebne rzeczy i po godzinie byłam spakowana.Carlos wziął walizki do samochodu a ja się żegnałam z mamą.Widziałam jak chce pokazać jak jest silna ale żadnej z nas się nie udało rozpłakałyśmy się przed domem.
-A-Idź już,nie chcę żebyście po nocy się tłukli. Carlos już czekał z otwartymi drzwiami i wsiadłam.I ruszyliśmy.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Chciałam Przeprosić że to jest smutne,ale obiecuję że to się rozkręci.Mam nadzieję że Wam się to chociaż trochę podoba.I proszę Was o komentarze:*

Rozdział 2

-L-Hej!Jestem Logan.Zauważyłem że siedzisz tu pewien czas sama i wyglądasz na zmartwioną osobę.Mogę Ci jakoś pomóc?
-K-Cześć.Chyba nikt nie jest mi w stanie pomóc,ale dziękuję.
-L-A  mogę posiedzieć koło Ciebie?-rzekł niepewnie
-K-Jasne!-rzekłam
-L-Często tu bywasz? Nigdy Cię tu nie widziałem?
-K-To jest moje ulubione miejsce.Bywam tu kiedy muszę pomyśleć o swoim życiu.Ale Ciebie też nigdy nie widziałam.
-L-Ooo to jak ja uwielbiam to miejsce.Ale nie zawsze mam czas żeby tu przyjść.
Rozmawialiśmy jeszcze chwilę dopóki nie zadzwonił mu telefon.
-L-Wiesz muszę wracać do studia.Może Cie gdzieś podrzucić?
-K-Nie dziękuję jeszcze tu trochę posiedzę.
-L-Ok.Mam nadzieję że jeszcze się spotkamy. Paa!
-K-Cześć.
Niestety nie mogłam posiedzieć dłużej bo zrobiło się chłodno i musiałam wracać do domu.Przed domem zobaczyłam robotnika który zmieniał zamki w drzwiach.Żeby nie robić problemu musiałam wejść do domu  przez taras.Poszłam prosto do swojego pokoju.Po 10 minutach usłyszałam pukanie do swoich drzwi.
-K-Proszę.
-A-Możemy pogadać?
-K-A o czym?Coś się stało?
-A-Chciałam się zapytać czy masz jakieś plany na weekend?
-K-Nie chyba nie.A czemu się pytasz?
-A-Mam w sobotę  bankiet w firmie.Nie chciałabyś pójść tam z zemną?Byś się rozerwała.
-K-ale tam chyba będzie nudno.
-A-Jak będziesz się tam źle czuła to wrócimy do domu,zgoda?
-K-Ok.Ale nie mam w czym tam pójść.
-A-To dam Ci pieniądze i kupisz sobie  sukienkę.
-K-Ok.Dziękuję.
-A-Nie ma za co.Ucz się już Ci nie przeszkadzam.
-K-Ja Ciebie też.
Następnego dnia pojechałyśmy do centrum handlowego z Nicki,Emily .Dzień zapowiadaj się niesamowicie każda w dobrych humorach.Od sklepu do sklepu gadałyśmy jakieś głupoty.Jedna na drugą krzyczała.Gdy weszliśmy do sklepu z sukienkami wpadła mi od razu jedna w oko była to beżowa sukienka z długim koronkowymi rękawami.Gdy ja przymierzyłam czułam się dziwnie bo to nie był mój styl na co dzień nosiłam luźne t-shirt a tu sukienka i do tego w dopasowanym rozmiarze s.Po chwili  zamyślenia usłyszałam:
-Wchodzimy!
-N-Boże,jak Ty ślicznie wyglądasz.
-E-Musisz ją wziąć!Jeszcze szpileczki i możesz podbijać świat.(śmiech)
-K-Ok,jak tak mówicie to biorę ją.Może poderwę którąś z Was?(śmiech)
-E-Zaraz Cię wykorzystam,w tej przymierzalni.Nie wytrzymała żadna z nas 5 minut śmiałyśmy się na cały sklep.Gdy podeszłam do kasy kasjerka się na nas dziwnie patrzyła.Czym szybciej uciekłyśmy z stamtąd uciekłyśmy i weszłyśmy w pierwszy lepszy sklep z butami.Cały czas marudziłam że za duży obcas,że kolor nie taki.Dziewczyny miały ogromną cierpliwość do mnie cały czas pokazywały mi różne.Już w pewnym momencie i mi się odechciało jęczeć i zdecydowałam się na zwykłe beżowe szpilki.Poszłyśmy jeszcze coś zjeść.I wróciłam po 3 godzinach do domu cała wykończona od razu rzuciłam się na łóżku i zasnęłam.
Przez kilka dni żyłam szkoło i nauką chodzenia w butach.Cały dom się ze mnie śmiał.Zawsze o coś się musiałam potknąć,najgorzej było jak spadłam z schodów i nabiłam sobie siniaki miałam nadzieję że zejdą mi do soboty.W sobotę rano wstałam dość wcześnie jak nigdy bo o 6.Do 13 chodziłam jak cień nic nie jadłam,cała w stresie bo to jest jakiś muzyków a ja tam zaśpiewać jeden utwór.Nie ma jak dowiedzieć się kilka przed.Po 15 wbiły dziewczyny żeby mnie umalować i uczesać.Zrobiły mi delikatny makijaż z brązem i lekkie loki.Po 19 byłam już gotowa u Rafaela byli koledzy którzy podgwizdywali,ale mój brat zaraz ich ogarnął.
-N-To pani,ja nagra jak podbija świat.
-A-Oczywiście.
-K-Haha na pewno.
-A-Chodź już jedziemy.
-K-Papa. Dzięki jeszcze raz.Kocham Was.
-E-Dasz sobie radę.My Ciebie też.
Jechałam w ciszy myśląc o piosence i postanowiłam że zaśpiewam piosenkę polską żeby nawet jak zapomnę tekstu to nikt się nie dowie postanowiłam że to będzie 'Flagi serc"
Jak weszłam było pełno ludzi,poważnych i w garniturach.Rzucił mi się w oczy gruby mężczyzna który strasznie głośno mówił raczej krzyczał "Gdzie oni są!"Moją mamę ciągle ktoś zaczepiał i pytali czy ja jestem jej córką i że piękna ze mnie dziewczyna chociaż ja tak nie uważam.W pewnym czasie podszedł do nas ten gruby mężczyzna z kobietą mówiąc że jest producentem i przedstawił swoją asystentkę tak przyjaźnie się uśmiechnęła i zaprowadziła mnie za kulisy żebym się przygotowała do piosenki.Po chwili usłyszałam że teraz ja nogi się pode mną ugięły i weszłam na scenę. Wszystkie światła skierowane były na mnie i zamknęłam oczy i popłynęłam w melodie .Po skoczeniu wszyscy klaskali,a ja czym prędzej chciałam uciec i już nie wrócić.Ale na moje nieszczęście potknęłam się na schodach,jak schodziłam w ostatniej chwili poczuła czyjeś dłonie na moich biodrach.Szybkim ruchem odkręciłam się co za tym szło że dobrze zbudowanego latynosa uderzyłam w twarz swoimi włosami.
-K-Jaa przepraszam.Nic Ci się nie stało?
-C-O to samo ja powinienem się zapytać.-Zaśmialiśmy się.
-K-Mi nic nie jest.I dziękuje za uratowanie mi życia.
-C-Cała przyjemność po mojej stronie.A tak w ogóle jestem Carlos.-Coś mi to imię mówiło o moim kuzynie którego dawno nie widziałam.
-K-Jestem Katrin. W tym momencie podeszła do nas moja mama
-C-Część ciociu,chłopaków dzisiaj nie będzie bo mieli jakąś ważną sprawę.
-K-Ciociu?!
-A-Haha tak Katrin to jest twój kuzyn.Od niedawna razem pracujemy.
-C-Naprawdę to Ty,mała Katrin.W życiu bym Cię nie poznał.
-K-To Ty,myślałam że Cię nigdy nie zobaczę.
-C-Bo nie dawno tu się przeprowadziłem i zacząłem pracować z ciocią.
-A-To ja was zostawiam pogadajcie sobie,a ja wracam do pracy.Oboje rzuciliśmy sobie na szyję.  Chłopak pogratulował mi występu aż się zaczerwieniłam.Poszliśmy w ciche miejsce i wspominaliśmy  nasze wakacje.I różne przygody jak się nam przydarzyły: gubiliśmy na plaży,albo jak mnie ganiał z wodorostami a ja uciekałam jak głupia.Zawsze tańczyliśmy jak padał deszcz. Wtedy doszło do mnie jak ja za nim tęskniłam,a teraz był już dorosłym człowiekiem.Umówiliśmy się że te wakacje też spędzimy razem całe dwa miesiące.I nad ranem wróciliśmy do domu.Zasnąć długo nie mogłam z wrażeń.Kilka godzin później zadzwonił Carlos że wpadnie  do mnie.Wiec zadzwoniłam szybko do dziewczyn opowiedziałam co się wydarzyło.Doszliśmy do wniosku że moja mama to zaplanowała. Szybko skoczyłam do łazienki i ubrałam się w luźną bluzkę i szare rurki.I zeszłam na dół podziękować mamie.Po raz pierwszy widziałam jej szczery uśmiech.Opowiedziała mi jak też go nie poznała.Dowiedziałam się że jest zawodowym piosenkarzem.